piątek, 24 lutego 2017

Kapsułka za kapsułką [ olejek z witaminami A i E - Gal ]

Jeszcze dwa lata wstecz oleje i olejki mogły dla mnie nie istnieć. Unikałam ich jak ognia eliminując tym samym ze swojej pielęgnacji wiele interesujących produktów. Już sama wizja użycia balsamu, który źle się wchłania mnie przerażała. Walcząc z powracającymi wypryskami odkryłam jednak metodę OCM i tak zaczęłam się przekonywać do ich skuteczności i zbawiennego działania. Olej olejkowi  jednak nierówny, a dzisiaj o umilaczach do kąpieli , które z nazwy są olejkami...



Kapsułki z firmy Gal są mi znane od kilku lat. Wcześniej używałam tych przeznaczonych do twarzy zwłaszcza na etapie poszukiwania złotego środka w pielęgnacji, ale jakoś nasz romans nie był specjalnie długi i namiętny. Jestem jednak otwarta  na nowe, więc gdy na spotkaniu BBB otrzymałam zestaw kapsułek tym razem do ciała ochoczo przystąpiłam do testów. Lubię takie małe pielęgnacyjne "bajery", a uroku odmówić im nie można. Zarówno jeden jak i drugi kartonik mieściły w swoim wnętrzu kapsułki żelatynowe zawierające olejek  wiesiołkowy z witaminami A i E- w teorii. 


Olejek do kąpieli z witaminami A i E i olejem wiesiołkowym

W mojej wannie lądowały już cuda wianki i rozeznanie w podobnych produktach mam spore więc autentycznie ciekawa byłam działania tych uroczych czerwonych kuleczek.  Spójrzcie sami, z czym Wam się kojarzą? Dla mnie to mocno powiększone kulki hydrożelowe do kwiatów. Równie ładnie prezentowałyby się w wazonie jak i w wannie. Tylko nie wiem czy kwiatom  by się podobało.Wracając jednak do jakże wdzięcznego tematu lenistwa w wannie... Jako, że lubię na bogato jednorazowo wrzucałam do kąpieli  3 kapsułki ( producent zaleca od 1-3 sztuki). Dość szybko rozpuszczały się w ciepłej wodzie, pachniały ledwie wyczuwalnie i w moim odczuciu niestety nie robiły nic wybitnego.Na skórze po ich użyciu nie pozostawał wyczuwalny film, szczęśliwie na wannie również nie ( znacie ten ból mycia jej po kąpieli?). Nie mniej jednak tak uroczo się prezentują, że nie ręczę za to czy w przyszłości ich nie zakupię. Ot, dla wyglądu właśnie! Olejek z wiesiołka znajduje się ni mniej ni więcej, a w połowie składu. 





Olejek wiesiołkowy po kąpieli  z witaminami A i E

Olejek wiesiołkowy przeznaczony do użycia " po"  kąpieli zaskakuje. Zielone serce niesie nadzieję , na większą skuteczność. Na pierwszym miejscu w składzie olej... lniany. A to zaskoczenie! Całkiem przyjemne biorąc pod uwagę, że składnik ten wykazuje  sporo przyjemnych dla ciała właściwości. Czegóż to on nie robi? Działa przeciwzapalnie, przeciwświądowo , rozmiękcza skórę, regeneruje, przyśpiesza gojenie. Normalnie ochy i achy! Tytułowy wiesiołkowy dodatkowo wyżej w składzie niż w poprzedniku, więc szanse na powodzenie już na starcie były większe. Udało się. Gdy tylko dobrałam się do pierwszego serducha przepadłam. Zapach zdecydowanie wyczuwalny , według mnie cytrusowy. Poznałam jednak jego zwolenników i przeciwników. Swoją drogą naprawdę może się komuś nie podobać? 😜 (Taki żart, gdyby ktoś nie wyłapał  mojego dość specyficznego poczucia humoru). Jedna kapsułka wystarczyła mi na aplikację na całe ciało prócz twarzy- uszy i szyję też pominęłam jak już tak wchodzimy w szczegóły. Chodziłam później i pachniałam, bo co innego miałam robić skoro moja uroda tak wprawnie została poprawiona. Olejek potrzebuje chwili by dobrze się wchłonąć. Nie polecam bezpośrednio po aplikacji otulenia się szlafroczkiem, chyba że marzy Wam się image " na misia". Warto jednak poczekać, bo autentycznie skóra staje się przyjemna w dotyku i miękka. U mnie niepotrzebne było nakładanie dodatkowego kosmetyku o działaniu nawilżającym. Szkoda mi tylko, że serduszek było mniej, bo zaledwie osiem sztuk. Z drugiej strony po przeliczeniu koszt pojedynczej  to zaledwie złotówka - całkiem przyjemnie. Do tego produktu zdecydowanie powrócę. 



__________________________________________________________________
I tym miłym akcentem kończę swój dzisiejszy wywód.Nie było mnie kilka dni, wybaczcie ale dorwała mnie niemoc twórcza i ni w ząb nie mogłam zebrać sensownie myśli, a co dopiero przelać je na ekran...Żeby nie było, że nie podałam wyników konkursu, to podałam. Wiszą sobie spokojnie na fb tablicy i kto ma wiedzieć już wie. Wygrała Karolina Horsi. Miłego!


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia