Ile jeszcze przed Tobą? "Całe życie" Robert Seethaler

Drogi Czytelniku, wyobraź sobie, że właśnie dzisiaj pojawia się przed Tobą możliwość zapisania Twojej karty  życia na nowo. Pewnie przygotowany przez Ciebie  plan zadowalałby Cię o wiele bardziej niż dotychczasowe życie. Idealna praca , wzorcowy związek , willa za miastem i miliony w portfelu.Jednocześnie zero łez, cierpienia i chorób- logiczne. Z każdego zakamarka wylewałoby się szczęście. Nasuwa się w tej sytuacji tylko jedno pytanie:  ilu z nas- idealnych ludzi funkcjonujących w tym perfekcyjnym do granic świecie byłoby w stanie je docenić? To smutne, ale pewnie nikt. Dobrze więc, że los daje nam na przemian dobre i złe zdarzenia, bo dopiero w obliczu tych drugich jesteśmy w stanie dostrzec istotę pierwszych.  


Mogłabym napisać, że historia Andreasa Egger' a to opowieść jakich mało, ale tak nie jest. Całe miliony ludzi na świecie żyje lub żyło podobnie ze spokojem przyjmując to co zgotował im los. Z czasem uświadamiając sobie wpływ ich decyzji na teraźniejszy świat. Pewnie obok mnie i Ciebie również jest ktoś taki, tylko nie jesteśmy w stanie go zauważyć. Nasza uwaga ginie gdzieś w gąszczu często wyimaginowanych problemów. Zanim książka "Całe życie " Roberta Sheethaler'a  trafiła w moje ręce pokusiłam się o przeczytanie dostępnych opinii na jej temat. Byłam przygotowana na odbiór wybitnego dzieła. Ba, niejednokrotnie zastanawiałam się co takiego autor w niej zawarł , że lektura skłaniała czytelników do głębokich przemyśleń. Przeczytałam, już wiem. I wiecie co? Nie jestem bogatsza o wiedzę o tym jak żyć wspaniale , nie robiąc nic ( rodem z tanich poradników). Zyskałam coś cenniejszego...


Poznałam historię człowieka, który z godnością niósł na swoich barkach zarówno sukcesy jak i życiowe niepowodzenia. Brał wszystko to, co było mu pisane. Dobre wspomnienia zachował w pamięci, złych nie rozpamiętywał. Były tak naturalną częścią jego życia  jak zaczerpnięte każdorazowo do płuc mroźne, górskie powietrze.Te momenty go zbudowały. Czytając, a jednocześnie przeżywając wraz z nim życie można odnieść wrażenie, że to człowiek bez charakteru. Po lekturze i chwili refleksji nasuwa się jednak myśl, że jest jaki jest właśnie dlatego, że ma charakter. Mocno zagmatwany, a jednocześnie prosty. Zdecydowanie niełatwy. Za prostym człowiekiem idą proste przemyślenia, ale jakże trafne. Zastanawiam się ile ja w swoim życiu takich dobrych rad puściłam mimo uszu. Zwyczajnie byłam głucha na pierwotny głos tego świata. Słowny ascetyzm twórcy sprawił, że głośniej i wyraźniej dały się słyszeć zawarte w tekście prawdy. Ze względu na to że książka nie tyle zmusiła co skłoniła mnie do refleksji, nie mogę napisać że była lekką lekturą. A jednocześnie, o ironio -  taka właśnie była. Słowa spływały z kart wprost do mojego umysłu  Z każdą kolejną kartką chciało się  ich więcej i więcej.I tu muszę wspomnieć, że czułam się z lekka rozczarowana małą ilością stron, jednak już po lekturze uświadomiłam sobie, że więcej w tej historii zwyczajnie nie dało się napisać. Dlaczego? Bo zatraciłaby swój sens. W tłumie niepotrzebnych słów zagubiłyby się te naprawdę wartościowe. 

PREMIERA KSIĄŻKI - 24. maja - WYDAWNICTWO OTWARTE


Czytelniku, proszę zatrzymaj się wraz ze mną , na chwilę. Pomyśl czy w Twoim  otoczeniu nie ma kogoś takiego?Człowieka, który ciężko pracuje na swój los. Takiego, którego tragicznie doświadczyło życie, a mimo to bez lęku bierze każdy kolejny dzień. I potrafi, potrafi się nim zachwycić... 

 

Andreas miał trudne dzieciństwo, jak to się teraz zwykło mówić. Zdany na łaskę i niełaskę ludzi, którzy nie okazywali mu pozytywnych uczuć wyrósł jednak na wrażliwego człowieka. Ciężką pracą zarabiał na życie, jednocześnie je przy tym narażając. Mimo złych wspomnień zdołał  ponownie zaufać drugiemu człowiekowi. Stworzył dom, bez wygód jakie mamy teraz , ale pełny miłości. Niedługo po tym jego serce pękło, a jego połowa została pod śniegiem, przy martwej ukochanej.Miał całkowite prawo płakać i załamywać ręce myśląc o swojej stracie.Co zrobił? Zaakceptował życie takim jakie jest.


Cały czas mam mieszane uczucia w stosunku do tej pozycji. Z jednej strony prostota tej opowieści bardzo mi się spodobała. Znalazłam na jej kartach sporo cytatów, które będą mi towarzyszyć. Chciałabym również jak główny bohater umieć brać to co jest nam dane, bez sprzeciwu i wyniszczającej gonitwy myśli. Z drugiej strony słowo bestseller, zupełnie mi do niej nie pasuje. Sama powiedziałabym o niej raczej, że jest wyjątkowa. I taką chcę ją mieć w pamięci...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger