czwartek, 11 maja 2017

Moja pielęgnacja twarzy : aktualizacja.

Zmiany są potrzebne: i te w życiu i te w kosmetyczce. Nowa pora roku i  inne potrzeby skóry spowodowały, że na nowo musiałam stworzyć swój zestaw do pielęgnacji twarzy. Tym razem w dużej mierze postawiłam na kosmetyki o działaniu rodem z natury, bo mam nadzieję, że z ich pomocą będzie już tylko lepiej. 

W moim przypadku dobranie odpowiedniej pielęgnacji oznacza testowanie  produktów metodą prób i błędów. Chociaż za każdym razem staram się wybierać kosmetyki o zbliżonych właściwościach czasami lubi się wśród nich trafić coś, czego niestety moja twarz nie jest w stanie zaakceptować. Są też przypadki, gdy niepozorne produkty okazują się strzałem w dziesiątkę.  O kilku używanych przeze mnie obecnie kosmetykach już Wam wspominałam we wpisach na facebooku lub przy okazji instagramowych zdjęć.Na początku kwietnia zakupiłam jednak kolejnych kilka kosmetyków, które obecnie grają główne skrzypce w moich codziennych rytuałach pielęgnacyjnych.



OCZYSZCZANIE

Moją pielęgnacyjną rutynę pozwolę sobie opisać zaczynając od wieczora. Po ciężkim dla mojej buźki dniu rozpoczynam oczyszczanie usuwając resztki makijażu za pomocą mleczka do twarzy Naobay. Najpierw nakładam je na dłonie i delikatnie rozmasowuję na twarzy i szyi. Następnie za pomocą płatków higienicznych zbieram nadmiar wraz z makijażem , który poddał się jego działaniu. W przypadku mocnego makijażu oczu nakładam produkt bezpośrednio na wacik , przykładam do powiek na chwilę i wtedy delikatnie ściągam całość. Następnie przechodzę do wstępnego mycia twarzy pianką. Obecnie jest to pianka od Planeta Organica, Secrets of Arctica , która nie tylko przyjemnie pachnie , ale i skutecznie usuwa zanieczyszczenia nie pozostawiając przy tym mojej skóry suchej na wiór.Dodatkowym plusem tego kosmetyku jest zdecydowanie jego niska cena przy sporej wydajności. Pierwsze nakładam na dłonie dwie pompki pianki i rozmasowuję ją na twarzy skrupulatnie  zwłaszcza w problematycznych dla mnie miejscach jak broda czy płatki nosa. Zmywam pozostałości wodą i już z przyzwyczajenia powielam zabieg tym razem wykorzystując tylko jedną aplikację kosmetyku na całą twarz.  Po takim krótkim rytuale mam już pewność, że wszystko co zbędne zostało z mojej skóry usunięte. 

TONIZOWANIE

Zarówno wieczorem jak i rano po przemyciu twarzy pianką stosuję tonik. Bardzo przypadł mi do gustu jednej z moich ostatnich zakupów, czyli kosmetyk od Natura Estonica- tonik do twarzy z  żeńszeniem i acai. Tutaj jak w przypadku wszystkich produktów płynnych z wydajnością jest nieco gorzej niż w przypadku pianki, ale za to cena jest równie niska, więc można mu wybaczyć tą drobną wadę.Pachnie intensywnie , ale przyjemnie podczas samej aplikacji, jednak na twarzy zapach nie jest już wyczuwalny. Po tym przechodzę do następnego etapu pielęgnacji. Nie mogę jednak wspomnieć o nawilżającym toniku - mgiełce od Vianek. Ten kosmetyk stosuję w ciągu dnia , spryskując nim twarz praktycznie podczas każdej chwili odpoczynku. Przynosi ukojenie mojej skórze. Muszę Wam również powiedzieć, że nawet mój mąż sięga po niego z przyjemnością.



NAWILŻENIE

Przechodzę do najprzyjemniejszej części całej pielęgnacji czyli aplikacji kosmetyków nawilżających. Na dzień moim zdecydowanym faworytem jest ultranawilżający krem- żel od Dermedic, o którym pisałam Wam już na blogu. Jego lekka konsystencja nie tylko szybko przynosi ulgę , ale idealnie nadaje się także do roli bazy pod makijaż. Wiosna i lato w moim przypadku to najlepsze pory roku do jego stosowania. W zimniejszych miesiącach potrzebuję czegoś "cięższego". Po wieczornym demakijażu zwyczajowo sięgam po olejek pielęgnujący do twarzy od BeautyOil, który jest niczym innym jak mieszanką kilku naturalnych olei. Raz, czasami dwa razy w tygodniu  sięgam po narzędzie tortur jak niektórzy zwykli nazywać tą małą naszpikowaną igiełkami rolkę do twarzy. Dla mnie masaż nią to czyste szaleństwo dla zmysłów i naprawdę relaksuję się podczas niego. Poza tym zdecydowanie lubię gdy efekty są widoczne niemalże od razu, a właśnie to jest nam w stanie zagwarantować w połączeniu z dobrym kosmetykiem. Obecnie cieszę się w jej towarzystwie kuracją do twarzy  z nanopeptydami i komórkami macierzystymi od DermoFuture. Pamiętam nasz pierwszy raz i moje zaskoczenie, gdy okazało się, że kuracja ma formę żelu, a nie olejku jak wskazywało na to opakowanie. Po takim połączeniu natychmiastowo czuję się młodsza. Daję odpocząć skórze i uciekam do łóżka. A poranek? Poranek zaczynam od pianki... 



MASECZKI

Jak każda kobieta lubię się od czasu do czasu rozpieścić. Wiecie, że coraz rzadziej sięgam po peelingi mechaniczne, ale staram się za to regularnie wykonywać maseczki. Naprzemiennie korzystam z tych w wersji kremowej z tymi w płacie. W ostatnim czasie pochwaliłam Wam się jednak na insta, że rozpoczynam swoją przygodę z maseczkami naturalnymi. Ciekawa jestem jak długo wytrwam w swoim postanowieniu i na ile rośliny z pól spiszą się w pielęgnacji mojej twarzy.

 A może Wy znacie jakieś ciekawe domowe przepisy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)