czwartek, 22 czerwca 2017

3 sposoby na przetłuszczające się włosy rodem z natury.

Zioła w pielęgnacji nierzadko mogą być wykorzystywane na wiele różnych sposobów. Bardzo często roślina którą decydujemy się użyć przykładowo na włosy, może przynieść korzyści również skórze naszej twarzy. Ta uniwersalność zdecydowanie zachęca do podjęcia naturalnych kuracji. Jednocześnie jednak warto wcześniej zebrać odpowiednio dużo informacji, by uniknąć rozczarowania. 



W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam 3 naturalne sposoby wspomagające walkę z nadmiernym przetłuszczaniem się włosów.Chociaż na dobrą sprawę to nie nasze włosy produkują sebum, a skóra naszej głowy. I to na nią chcemy zadziałać. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Zdecydowanie warto udać się do lekarza zwłaszcza jeśli problem dotyczy nie tylko skóry głowy, ale i twarzy. Być może za naszą przykrą dolegliwością stoją czynniki z którymi  mimo najlepszych chęci nie poradzimy sobie sami. Jeśli jednak wizyta u dermatologa , endokrynologa czy ginekologa (problem może leżeć po stronie hormonów) wyklucza zmiany chorobowe za nieestetyczny  wygląd może odpowiadać nieodpowiednia pielęgnacja. Niestety tu nie ma złotej zasady i odpowiednich kosmetyków przyjdzie nam nierzadko szukać nieco na oślep. Niie zawsze to co sprawdza się u koleżanki, będzie równie efektywne u nas. Podczas poszukiwań warto jednak znaleźć chwilę na wypróbowanie kilku naprawdę prostych przepisów  w których dzięki swoim  specjalnym właściwościom  główną rolę odgrywają zioła.



  •  Lawenda
Tą przyjemną roślinę kojarzy pewnie każdy z Was. Bardzo często gości na  oknach lub balkonach. Nie tylko ciekawie się prezentuje, ale dodatkowo pięknie pachnie. Olejek eteryczny pozyskiwany z tej rośliny najczęściej wykorzystywany jest przy zabiegach relaksacyjnych. Działa uspokajająco i wyciszająco dzięki czemu masaże czy kąpiele są jeszcze skuteczniejsze.Wskazaniami do użycia są m.in  bóle głowy, stany napięcia, a także depresja.
Olejek lawendowy polecany jest do pielęgnacji zwłaszcza cer dojrzałych, wykazuje on bowiem działanie antyoksydacyjne i regenerujące. Równie często wykorzystuje się go przy cerach problematycznych, trądzikowych , ponieważ zmniejsza on wydzielanie sebum i przyśpiesza proces gojenia się zmian trądzikowych. Co istotne w odniesieniu do tego wpisu olejek ten wykorzystywany jest m.in przy leczeniu łysienia plackowatego. Stymuluje wzrost włosów i zmniejsza ich wypadanie. 
Uwaga! Nie powinien być stosowany u kobiet w pierwszym trymestrze ciąży.


LAWENDOWY OCET DO PIELĘGNACJI CIAŁA I WŁOSÓW

Do wykonania tego przepisu potrzebujemy :
- słoika 
- szklanki octu jabłkowego 
- pół szklanki suszonej lawendy ( najlepiej francuskiej- do kupienia w sklepach zielarskich)

Ziele przesypujemy do słoika i zalewamy octem. Odstawiamy na okres trzech tygodni w ciepłe, nasłonecznione miejsce pamiętając jednocześnie o wstrząsaniu mieszanką każdego dnia. Należy pilnować by ususzone części roślin nie wystawały nad taflę octu. Po upływie tego czasu z pomocą gazy lub drobnego siteczka oddzielamy ocet właściwy od niepotrzebnych już ziół. 

Ocet taki stosować możemy do pielęgnacji zarówno włosów jak i twarzy/ciała. Należy jednak pamiętać o uprzednim rozcieńczeniu go według podanych proporcji.Jako płukanka do włosów- na dwie szklanki wody używamy 25ml octu. Można go również stosować jako dodatek maseczek do twarzy np. tych z wykorzystaniem glinek. Zawartość nie powinna być jednak większa niż 1 łyżeczka. Równie szybko z jego pomocą możemy uzyskać tonik do twarzy w proporcji : 1 łyżka na 1 szklankę wody.



  • Szałwia
Miałam już okazję wspominać Wam o tej roślinie. Posiada ona jednak tyle właściwości, że nie sposób nie napisać o niej w odniesieniu i do tej kwestii.Zawarte w niej fitoestrogeny sprawiają, że roślina ta bardzo często jest przypisywana na kobiece dolegliwości. Rozkurczowe i przeciwzapalne działanie pomaga w walce ze zbyt obfitymi miesiączkami. Podczas menopauzy zmniejsza ilość "nocnych potów"  oraz nieprzyjemne uczucie uderzenia gorąca.Działa antyseptycznie i grzybobójczo. Zmniejsza potliwość ciała. W przypadku  gdy problem ten dotyka dłoni lub stóp zalecane są kąpiele tych części ciała w przyrządzonym z niej naparze. W pielęgnacji włosów wykorzystuje się ją jako składnik wpływający pozytywnie na ich porost.Oddziałowuje na poprawę krążenia krwi, zapobiega nadmiernemu wypadaniu. Jest skuteczna w walce z łupieżem i nadmiernym przetłuszczaniem. Co ciekawe podobno opóźnia siwienie włosów. 

Uwaga! Nie powinna być używana przez kobiety karmiące piersią ponieważ  powstrzymuje laktację.



PŁUKANKA Z SZAŁWII DO WŁOSÓW

Przepis na jej wykonanie jest banalnie prosty, Dwie torebki  ziela na 1 litr wody. Płukanka ta wykazuje dodatkowo właściwości prostujące włosy, a także może przyciemnić ich naturalny kolor.








  • Tymianek
Tymianek jest rośliną którą każdy z nas kojarzy przede wszystkim z kuchni. To intensywnie pachnące i aromatyczne zioło sprawdza się także w innych sytuacjach. Wszystko za sprawą tymolu, czyli olejku eterycznego o właściwościach antybakteryjnych. Bardzo często wykorzystywany jest zamiennie z szałwią do płukania jamy ustnej. Działa wykrztuśnie, dzięki czemu sprawdza się w preparatach  na kaszel. Coraz częściej wykorzystywany jest w kosmetykach dedykowanych cerom trądzikowym. Reguluje produkcje sebum, odświeża i działa przeciwłupieżowo. Zapobiega także wypadaniu włosów. Co ciekawe tymol wykorzystywany był w starożytności przy mumifikacji, a w późniejszych wiekach jako środek odrobaczający. 

Uwaga!  Z tymolem trzeba ostrożnie gdyż przedawkowany jest silną trucizną. Na chwilę obecną max. dopuszczalna dawka dzienna wynosi do  4g. 


NAPAR I WCIERKA TYMIANKOWA DO WŁOSÓW

W przypadku naparu wykorzystywanego następnie jako płukanka stosujemy proporcję w myśl której łyżka ziela przypada na szklankę wrzątku. Całość należy parzyć pod przykryciem 15 minut. Następnie na koniec mycia opłukać  przygotowanym naparem włosy. W celu stworzenia wcierki  do w/w naparu należy dodać mały kieliszek wódki. Kosmetyk DIY warto wtedy aplikować na włosy na m.in godzinę przed myciem.


Ciekawa jestem ile z Was kiedykolwiek zdecydowało się sięgnąć po zioła w walce o piękne włosy? 
Przed podjęciem prób jeszcze raz zwracam uwagę na dokładne zapoznanie się z  właściwościami tych roślin, by walka z przetłuszczaniem nie stała się początkiem problemów z przesuszeniem. Z ziołami trzeba ostrożnie a odpowiednie dla nas proporcje czasami trzeba wypracowywać  przez długi okres czasu. 


Czytaj dalej »

wtorek, 13 czerwca 2017

Himalaya Herbals - prezentacja kosmetyków.

Tytułem wstępu napiszę tylko, że oto przed Wami prezentacja kosmetyków, które otrzymałam w paczce od firmy Himalaya Herbals w związku z ich akcją przeprowadzoną na facebooku. Nie jest to recenzja. Chciałam jedynie pokazać Wam, co trafiło w moje ręce i czego możecie się z czasem spodziewać na blogu. O samej firmie słyszałam, ale do tej pory nie miałam okazji używać tych produktów. 



W akcji organizowanej przez firmę wzięło udział sporo znajomych mi osób/ blogów. Stąd też dzisiaj starałam się nie wchodzić tam, gdzie istniało prawdopodobieństwo zobaczenia zawartości. Ostatecznie jednak oczekując na przyjazd kuriera poległam i zajrzałam do Elfie's Planet. Przyznaję, że sama paczka zrobiła na mnie spore wrażenie ze względu na staranność i pomysłowość opakowania. Po otwarciu właściwego pudełka sięgnęłam do kopert i przeczytałam: " Mamy nadzieję, że kwiaty dobrze wkomponują się w przestrzeń Twojego domu..." Zaraz, zaraz! Jakie kwiaty? Myślałam, że urocze sukulenty na zdjęciach koleżanek to ich domowe zasoby. W życiu nie spodziewałabym się w paczce z kosmetykami żywych okazów. Nie ukrywam radości płynącej z tego faktu, bo jednak jestem fanką doniczkowych okazów. 

Swoją prezentację zacznę od produktu do mycia twarzy. Bardzo odpowiada mi taka forma i nie ukrywam, że mocno liczę na Oczyszczającą piankę do mycia twarzy z Neem.Jak wspomina producent produkt ten nie zawiera mydła. Dzięki wykorzystaniu kurkumy idealnie nadaje się do pielęgnacji cer problematycznych.



Zdecydowanym plusem jest możliwość przetestowania dwóch kolejnych produktów z serii Himalaya Neem. Jak możecie zauważyć na zdjęciu trafił do mnie zarówno Peeling oczyszczający z Neem  jak i maseczka o takim samym działaniu. W pierwszym kosmetyku jako drobiny ścierające wykorzystano granulki z pestek moreli, w maseczce natomiast składnikiem aktywnym jest glinka Multani Mitti. O niej słyszę po raz pierwszy, stąd też jestem bardzo ciekawa działania. 



Małym zaskoczeniem było dla mnie znalezienie w paczce pasty do zębów Himalaya Sparkly White. Nie raz i nie dwa używałam past ziołowych, ale zapach tej jest jednym z najintensywniejszych jakie miałam okazję wąchać. 



O ostatnim kosmetyku  miałam okazję najwięcej przeczytać. Przyznaję, że mocno zastanawia mnie ten produkt, bo opinie na jego temat dostępne w sieci są skrajnie różne. Tym bardziej cieszy mnie, że sama będę mogła wyrobić sobie zdanie na temat tego kremu - Intensywnie nawilżający krem do ciała i twarzy.



Ciekawa jestem czy znacie te kosmetyki i jakie jest Wasze zdanie na ich temat. 
Sama zabieram się do testów z nadzieją, że spodobają się one mojej wybrednej nieco skórze. 
Czytaj dalej »

czwartek, 8 czerwca 2017

Szybkie danie z woka : ryż z groszkiem i prażonym słonecznikiem

Ponad dwa lata temu podczas pobytu w Anglii kupiliśmy swojego pierwszego woka. Nie przesadzam pisząc tu, że to była miłość od pierwszego wrażenia. W chwili obecnej jest to nadal najczęściej i najchętniej używane przeze mnie naczynie w kuchni. Pozwala na szybkie przygotowanie potraw, a jednocześnie po gotowaniu nie pozostaje zbyt wiele do mycia. 




Nasz obecny wok pochodzi z Biedronki w której to kosztował zawrotne 39,99zł i po blisko sześciu miesiącach namiętnego używania nadal jest w nienaruszonym stanie, chociaż przyznaję, że czasami zapomnę i zamiast drewnianą szpatułką lub łyżką potraktuję go widelcem. Jednym słowem łatwo ze mną nie ma. Nie jest mu chyba jednak tak źle, bo odpłaca się pysznymi daniami, których przygotowanie szczęśliwie nie zajmuje całego dnia, ani nawet pół. No dobra, zwykle mieszczę się w 30 minutach gotowania. Postanowiłam w końcu podzielić się z Wami jednym ze swoich sprawdzonych przepisów.



RYŻ Z ZIELONYM GROSZKIEM I PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM



Do przygotowania w/w dania potrzebujecie ( ilość jaką podaję wystarcza w naszym przypadku na solidne nakarmienie 4 dorosłych osób) :

- 1 puszki groszku konserwowego, 
- 100g ziaren słonecznika ,
- opakowania ryżu ( 4x100g)
- 500g przecieru pomidorowego ( u mnie ten z Biedronki - Sotille Gusto)
- odrobiny oleju,
- 1l bulionu 
- przyprawy do smaku,


Zacznę od tego, że nie zawsze mam czas i chęć bawić się w przygotowanie bulionu warzywnego, więc z reguły posiłkuje się kostkami rosołowymi. Szybko gotuję bulion z ich pomocą. W tym samym czasie wlewam do woka odrobinę oleju, rozgrzewam go. Na rozgrzany olej wsypuję słonecznik i prażę. Im mocniej przyprażony tym bardziej gorzki, więc trzeba uważać żeby nie przedobrzyć. Na słonecznik wsypuję suchy ryż,  a następnie  całość zalewam bulionem. Gotuję około 15 minut mieszając od czasu do czasu. W momencie gdy ryż jest już praktycznie zupełnie ugotowany dodaję odsączony groszek i przecier pomidorowy. Całość mieszam, solę i pieprzę do smaku. podgrzewam przez kilka minut. 


Niech Was nie przeraża, że bulion nie odparwał całkowicie. Wystarczy odstawić danie na chwilę a ryż "wpije" resztę wody. Zwracam uwagę na to by faktycznie słonecznik uprażyć, bo dzięki temu staje się chrupki co jest przyjemną odmianą w połączeniu z dość miękką resztą składników.  Dla mnie to idealny przepis na te dni, gdy nie mam sensownego pomysłu na obiad ;) 


Jestem ciekawa czy gotujecie w woku , a jeśli tak to może podzielicie się ze mną przepisem?
Smacznego!


Czytaj dalej »

wtorek, 6 czerwca 2017

ToSave - przesyłka ze sklepu. Na co się zdecydowałam?

Już od jakiegoś czasu na blogach można trafić  na posty dotyczące współpracy z zagranicznymi sklepami, zwłaszcza oferującymi rzeczy z Chin. Przyznaję, że gdy otrzymałam na swojego e-maila propozycję od jednego z  nich, chwilę się zastanawiałam. Nie dlatego, że nie byłam ciekawa lub nie odpowiada mi taka forma albo asortyment, ale trochę przez to, że mnie samą mocno rażą wszechobecne prośby o kliknięcia. Stąd też już na wstępie tego posta piszę, że linki i owszem gdzieś się tu wplotą, ale wyłącznie po to , by autentycznie zainteresowana rzeczami osoba, mogła sobie wejść i poczytać co na temat tych rzeczy ma do powiedzenia sprzedawca tosave.com . Na potrzeby tego wpisu stworzyłam skalę ocen- przypominającą tą w szkole.




Prześledziłam wstępnie, co wybierały inne osoby przy zamówieniach z tego sklepu, by móc w jak najszerszym stopniu przedstawić Wam  jego asortyment. Celowo nie stawiałam na  standardowe ubrania, bo to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do kupienia online, zwłaszcza gdy nie jesteśmy pewni rozmiaru, a  jakość materiału budzi nasze obawy  ( muszę tu jednak wspomnieć, że sama mam kilka ubrań stamtąd , z których jestem zadowolona i naprawdę nie mam się do czego przyczepić). Naprawdę długo przeglądałam stronę zanim dokonałam wyboru.




Z czystego egoizmu wybrałam jako pierwszy czarny zegarek - bransoletkę.Wciąż trudno mi się zdecydować czy traktować go bardziej jako zegarek czy ozdobę, bo uroku nie można mu odmówić. Jako, że mam bardzo szczupłą dłoń spokojnie dałam radę dwukrotnie ją nim owinąć, a z reguły mam z  tym problem. Lubię dopasowaną biżuterię i niespecjalnie podoba mi się gdy coś "lata" na ręce. W tym przypadku jest idealnie- dla mnie. Biorąc jednak na przykład moją mamę, byłaby pewnie trochę zawiedziona, bo zapięcie nie jest regulowane i niestety u niej pasek okazałby się zbyt krótki ( co prawda można go zapiąć w dwóch miejscach, ale nie wpływa to znacząco na długość). Wykonany z materiału przypominającego rzemyki,  miły w kontakcie ze skórą, a jednocześnie z małą skłonnością do zbierania paprochów. Koraliki trzymają się jak do tej pory solidnie, a jest w moim posiadaniu już blisko miesiąc.  Dostępne są cztery wersje kolorystyczne, lecz mnie uwiodła uniwersalna czerń.





Moda na bralety spowodowała, że i ja ostatecznie zapragnęłam wejść w posiadanie koronkowego stanika. Moje naturalne predyspozycje pozwalają mi na to, a mały biust nie odczuwa znaczącej różnicy pomiędzy  usztywnianymi miseczkami, a tymi nieusztywnianymi. Nie powiem, bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i myślę tu o tej części życia prywatnego, którą się z Wami nie podzielę. Jak wiadomo koronka potrafi działać na wyobraźnie. Zdarzyło mi się również korzystać z niego na co dzień, zwłaszcza wtedy gdy mój tatuaż był na etapie gojenia i nie chciałam go maltretować mocnym uciskaniem. Model który do mnie dotarł jest naprawdę miękki i to chyba zaskoczyło mnie najbardziej, bo jednak w głębi duszy obawiałam się trochę, że zamiast cieszyć oczy i ciało, będzie działał drażniąco, Normalnie noszę xs/s , taki też rozmiar otrzymałam i odpowiada  on tradycyjnej rozmiarówce. Spodobał mi się na tyle, że czekam na dwa kolejne, które tym razem przylecą do mnie z UK. Jedyny minus, za to, że ozdobne szeleczki na bokach są trochę za luźno przyszyte ( miejsce z przodu, te małe fragmenty które nie są regulowane).Na stronie sklepu mój model dostępny jest w rozmiarach od S -XL oraz w trzech wersjach kolorystycznych.

Brallets - 5/6





Wprawnie pozwolę sobie teraz przejść do... wystroju wnętrz. Detal robi robotę więc postanowiłam sprawdzić czy ten tworzony tam daleko też będzie mnie w stanie zadowolić. Spośród całej masy motywów udało mi się wybrać jeden najbardziej mnie interesujący. Takim sposobem do mojego domu trafiła poszewka z groźnie wyglądającymi drzewami. I kolejny raz spodziewałam się tandety, a przyszła całkiem fajna rzecz. Nie jest to śliski i sztuczny materiał , którego byłam pewna. Zresztą chyba każdemu przyszłyby na myśl podobne skojarzenia.Otrzymałam dobrze uszytą ( równo , z dbałością o szczegóły)  lnianą poszewkę o grubym splocie. Nadruk wytrzymał pranie bez szwanku, prasowanie zresztą szło nam równie dobrze. Naprawdę wiele w ostatnim czasie poszewek miałam okazję macać i oglądać i ta na ich tle prezentuje się bardzo dobrze. A ponieważ mam jeszcze dwie "wolne" poduszki spodziewajcie się, że i na nich z czasem pojawi się coś nowego.  





Najsłabiej , co nie oznacza że źle, wypada w tym zestawieniu bukiet piwonii, który o ironio był najdroższy. Same kwiaty są okazałe i dość dobrze odwzorowują naturalne, ale trochę zajęło mi nadanie im wymaganego kształtu po podróży. Co ciekawe dołączono do nich także listki na łodyżkach, dzięki czemu bukiet wydaje się okazalszy. Chyba nic więcej już dodać nie mogę w temacie. 


Ciekawa jestem czy któraś z rzeczy Was zainteresowała. Zamawiacie takie drobiazgi ?


p.s. po kliknięciu na zdjęcie, możecie je powiększyć :) 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia