Ulubieńcy ostatnich miesięcy/ nowości.

Czerwiec i lipiec przelały mi się przez palce. Miałam na głowie parę spraw, które nie pozwalały mi spokojnie zasnąć. Szukałam pociechy w weekendowych wypadach na ryby i szczerze przyznaję niewiele myślałam w tym czasie o blogowaniu. A w tej kwestii działo się sporo.W miarę na bieżąco z wydarzeniami w moim życiu  były osoby śledzące moje Insta stories, bo to tam zaglądałam najchętniej i najczęściej.

Początek czerwca był czasem dobrych wiadomości, bo udało mi się wtedy dostać do dwóch większych projektów kosmetycznych. Pierwszym z nich był udział w testach Himalaya Herbals, a kolejnym ambasadorowanie Yves Rocher  - #luckyyvesrochergirls. W obu przypadkach paczki okazały się naprawdę skrupulatnie  przygotowane i z pewnością recenzję znalezionych w nich produktów pojawią się z czasem na blogu (zwracam na to uwagę,  bo jednak niektórym nadal wydaje się,  że  niespełna dwa  tygodnie to wystarczający okres na rzetelne przetestowanie produktu- otóż nie!). 





Podczas jednego z wyjazdów udało mi się zajrzeć do stacjonarnego sklepu YR. Skusiłam się na jedną z obowiązujących promocji  i zakupiłam wodę toaletową z tej samej serii co otrzymana w ramach współpracy od firmy mgiełka do włosów. Zdecydowanie czegoś tak energetycznego potrzebowałam na lato. A ponieważ upały naprawdę dają się teraz we znaki dodatkowo postanowiłam wypróbować nawilżającą mgiełkę do ciała z aloesem. Muszę przyznać, że odkąd ją mam jest w użyciu naprawdę często, bo taka forma wyjątkowo przypadła mi do gustu. Za całość zapłaciłam ok 36zł.


Dałam się delikatnie ponieść swoim chciejstwom i zupełnie bez potrzeby przygarnęłam miętowy (och jaki on jest cudowny!) żel pod prysznic od Organic Shop oraz mleczko do demakijażu Vianek. Początkowo bałam się trochę, że mleczko może okazać się za ciężkie dla mojej grymaśnej buźki, ale chyba się polubiliśmy.


"Środy z Orange" w Multikinie motywują nas do  w miarę regularnego korzystania z seansów. W czerwcu wybraliśmy się na kolejną część "Piratów z Karaibów" i muszę przyznać, że dawno nie czułam się tak rozczarowana. A właściwie oboje, bo mężowi produkcja również nie przypadła do gustu.Naprawdę miałam ochotę wyjść w połowie seansu, bo ani trochę nie czułam tej magii płynącej z poprzednich części. Dodatkowo wspólnie doszliśmy do wniosku, że jednak Cezary Pazura jako Jack Sparrow to jednak nie to.  Początkiem lipca wybraliśmy się na polski film "Volta". Wiedziałam, że rodzima produkcja będzie ok. Zwłaszcza, że sporo przeczytanych opinii wskazywało na podobieństwo do "Vinci"- film który oboje naprawdę lubimy. Nowa produkcja Machulskiego okazała się naprawdę przyjemna. Nie ukrywam, że bardzo lubię Katarzynę Herman na ekranie. Poniekąd przez to zdecydowaliśmy się już w domowych pieleszach na seans z  filmem "W sypialni" z nią w roli głównej. Niewiele mam do powiedzenia na temat tego filmu ponad to, że jest mocno psychodeliczny. Kolejny raz nie poświęciłabym na niego swojego czasu.

Pisanie dla portalu książkowego motywuje mnie do regularnego i namiętnego czytania książek. W ostatnim czasie przeczytałam kilka naprawdę interesujących  tytułów. Ponieważ jednak nie każdy ma czas być na bieżąco ze wszystkim postanowiłam zebrać przeczytane i zrecenzowane przeze mnie pozycje w jednym miejscu ( zakładka Recenzja dla BookParadise). Mam powód do dumy, bo zostałam wybrana jako jedna z ambasadorek książki, której historia zaczęła się na popularnym teraz serwisie wattpad.pl. Wspomnę tylko, że jej recenzja pojawi się tutaj na blogu za jakiś czas. Będę również miała egzemplarz dla jednej z Was, stąd też spodziewajcie się konkursu w połowie sierpnia. 


Książek w moim domu było zawsze sporo i teraz postanowiłam pokazać Wam ostatnich kilka tytułów jakie do mnie dotarły. Tematyka naprawdę różnorodna. Ostatnio sporo było u mnie literatury faktu, teraz też przewijają się powieści historyczne. Dzięki Book Tour zorganizowanemu przez Recenzja pisana emocjami w moje ręce trafiła kolejna powieść p.Doroty Gąsiorowskiej. Jestem jej bardzo ciekawa i przede wszystkim potrzebuję teraz czegoś w takim wydaniu.



W ostatnim czasie korzystam z dobrodziejstw natury. Suszę zioła,  a także wykorzystuję je do produkcji kosmetyków DIY. Wiem, że sporo z Was również próbuje się zmierzyć z taką pielęgnacją. Trzeba korzystać, póki jest możliwość, bo ani się obejrzymy a znów będzie zima. 



Ciekawa jestem jak Wam minęły te pierwsze miesiące lata? Z chęcią przejrzę zamieszczone pod wpisem linki, jeśli będziecie mieli ochotę podzielić się nimi ze mną. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger