Czym pachniała Kleopatra?! Possess by Oriflame

Intrygujący flakonik i bogata mieszanka aromatów to element charakterystyczny zapachu  Possess, który trafił do mnie za sprawą Agnieszki Kowal z Oriflame. Nim jednak skupimy się na samym zapachu warto przypomnieć czym tak naprawdę są perfumy. W większości krajów przyjęto nazwę wywodzącą się od francuskiego zwrotu "par fumee", co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "przez dym". W języku łacińskim jak i włoskim już dawno funkcjonowało słowo o podobnym brzmieniu "perfumare" - przedymiać.W takiej formie rozgościło się więc szybciej i sprawniej od francuskiego le parfum. Nazwa z wykorzystaniem cząstki par-, funkcjonuje natomiast nadal m.in w Niemczech. To czy mieszanka mocno skoncentrowanych substancji zapachowych ( i innych półproduktów) zostanie zakwalifikowana jako perfumy, a nie np. woda toaletowa, uzależnione jest od  wykorzystanej przy produkcji ilości rozpuszczalnika w stosunku do  procentowej zawartości tych pierwszych.




Mówi się, że perfumy są jak muzyka. Faktycznie powiązań między jednym a drugim jest sporo. W obu przypadkach proces powstawania jest twórczy i pracochłonny, a na udany efekt końcowy składają się umiejętnie dobrane... nuty. 

  • głowy - najbardziej lotna, ale zdecydowanie najmocniej wyczuwalna po aplikacji
  • serca - rozwijająca się w kilkanaście minut po aplikacji  pod wpływem kontaktu ze skórą i powietrzem
  • bazy - kumuluje pozostałe składniki, utrzymuje się najdłużej 

Do sedna...



Szukając informacji o zapachu Possess, trafiłam w sieci na wpis wiążący go z Kleopatrą. Wszystko to za sprawą zapachu kwiatów ylang- ylang uznawanego za skuteczny afrodyzjak. Nie jestem w stanie sprawdzić wiarygodności tamtego wpisu, ale skoro królowa tak silnie działała na swoich poddanych to faktycznie musiał w tym tkwić jakiś sekret. Twórcy wody perfumowanej  Possess postanowili wykorzystać tak pożądany składnik. Co ciekawe został on zamknięty w nucie serca w asyście maliny i kwiatu pomarańczy. Udaną "grę wstępną" zapewniają : ananas, grapefruit i frezja. Bazą i  jednocześnie najbardziej wyczuwalnym aromatem jest połączenie wanilii, paczuli i drzewa sandałowego, przez co wiele użytkowniczek określa ten  zapach  jako  skonkretyzowany i ciężki. 

Przyznaję, że sama byłam w stanie rozpoznać wyłącznie ostatnie akordy zapachowe i stawiałam na to, że Possess plasuje się w kategorii kwiatowo- orientalnej. Okazało się jednak, że kwiaty owszem i tak, ale sam zapach należy do tych określanych jako kwiatowo - szyprowy. O ile w takim zestawieniu nie zdziwił mnie zupełnie grapefruit, o tyle ananas i maliny okazały się  niespodzianką. Prawdopodobnie to właśnie im zawdzięczamy delikatnie przebijającą się słodką nutę, bo  zdecydowanie nie jest to jedynie zasługa wanilii. Trwałość zapachów uzależniona jest w głównej mierze od pH skóry, ale ja szczęśliwie nie mogę w tej kwestii narzekać i dzięki uwagom często przypadkowych osób wiem, że Possess długo po aplikacji nadal jest wyczuwalny na moim ciele. Sporym zaskoczeniem był dla mnie flakonik bez  dodatkowego zamknięcia atomizera. Do tej pory nie posiadałam zapachu zamkniętego w tak zdobnej oprawie i szczerze przyznaję, że z rozmachu kilkukrotnie "zdjęłam" właściwy atomizer. Na szczęście po powrocie na miejsce docelowe nadal działa bez zarzutu, a musicie uwierzyć, że jest namiętnie wykorzystywany. Zdaję sobie sprawę, że sporo osób zakwalifikuje ten zapach jako perfumy idealne na obecną i nadchodzącą porę roku, czyli miesiące chłodne. Ja zaliczam się do grona tych osób, które nie stosują się do takiego kategoryzowania i będę używała go również przez resztę roku.  Biorąc pod uwagę zapachy stworzone  na potrzeby Oriflame, Possess zalicza się do grona tych droższych, ale jednocześnie o zwiększonej wydajności. 


Po jakie zapachy Wy sięgacie najchętniej ? Może macie swoich faworytów wśród tych proponowanych przez Oriflame?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger