Pink - boxing III , czyli jesienna edycja blogerskiej wymianki.

Dopiero chwaliłam Wam się na fb efektem wymiany z II edycji wymiany Pink Boxing zorganizowanej przez I love dots, a już trwa kolejna. Zapisy ruszyły z pierwszym dniem miesiąca dlatego zupełnie nie spodziewałam się, że tak szybko zostanę obdarowana. W życiu mojej wymiankowej pary, czyli Perfect Foundation, ostatnio dużo się dzieje stąd też jej "pośpiech" z przygotowaniem paczki dla mnie. Muszę Wam powiedzieć, że poczułam się mocno dopieszczona, bo jak zresztą zaraz zobaczycie, Ania skupiła się na moich zachciankach wymienionych w ankiecie. Dodatkowo widać, że poświęciła chwilę swojego czasu i zajrzała na bloga tudzież inne moje SM i na ich podstawie wybrała te rzeczy, które mogłyby mnie ucieszyć. Gotowi na prezentację zawartości?!


Byłam w sporym szoku, gdy listonosz dostarczył mi dzisiaj sporych rozmiarów pudełko. Początkowo nie skojarzyłam zupełnie, że może to być ta konkretna przesyłka, ale gdy dobrałam się do zawartości wiedziałam już, że nie ma w niej przypadku. W moje ręce trafiło dużo, dużo więcej dobroci niż śmiałabym oczekiwać, dlatego pozwoliłam sobie na dokładniejszą prezentację.Kto mnie zna, ten wie, że jestem szczerze zakochana w produktach firmy Organic Shop.Ich peelingi to stały element mojej pielęgnacji i powtarzam to z uporem maniaka przy każdej możliwej okazji. Ania nie tylko podarowała mi iście jesienno-zimową wersję scrubu do ciała, ale postawiła też w ramach uzupełnienia pielęgnacji na czekoladowy mus do ciała. Czego chcieć więcej, no czego? 


Żele pod prysznic zużywam w hurtowych ilościach. Ten z Balea na pewno przywoła wspomnienie lata w te coraz chłodniejsze dni. Ania podeszła do sprawy kompleksowo dodając mi do paczki również produkt do pielęgnacji włosów. Moje kochają odżywki, a ja lubię  fundować im w każdej wolnej chwili takie małe, włosowe spa. Krem do twarzy jest jedyną rzeczą, której nie jestem pewna czy zużyje ją osobiście. Wszystko to z prostej przyczyny- obecnie służy mi pielęgnacja od YR i trochę wstrzymuję się przed zbędnymi eksperymentami. Chociaż znając mnie ten stan nie będzie trwać wiecznie... Cieszy mnie natomiast maska do twarzy, bo kosmetyki z wit.C nie są mi obce, a już zwłaszcza  cenię sobie te o działaniu rozjaśniającym czy wyrównującym koloryt.
.


Teraz już mniej widać to na blogu, ale nadal mam zajawkę na makijaż. W ankiecie przesyłanej Ani wspomniałam o tym, że zawsze są u mnie w cenie ciemne pomadki. Wzięła to sobie do serca i takim sposobem trafiła do mnie kolejna "Kate". Uzupełnieniem okazała się paletka utrzymana w brązowej kolorystyce, a to właśnie takie odcienie noszę najchętniej na oku. Ci którzy mnie znają wiedzą, że koty, herbata i książki to stały element mojego życia.Taką chwilę dla siebie często urozmaicam unoszącym się zapachem. Spójrzcie na zdjęcie poniżej: są koty w formie kolczyków, jest herbata i nawet zapalić będzie co.



Zawsze przy okazji wymiankowych paczek i wszelkich innych blogowych zabaw wymieniam, że chciałabym otrzymać maseczki w saszetkach. To moje małe kosmetyczne skrzywienie, które niestety często jest ignorowane, a ja naprawdę bardzo lubię i chcę je otrzymać. Teraz mam do wyboru, do koloru. Cała paleta właściwości i formuł. Tak bardzo 💛. Całości dopełniła cała masa próbek, które widać zresztą na zdjęciu zbiorowym. Teraz chyba rozumiecie moją ekscytację dzisiejszą przesyłką ?! 


Perfect Foundation wysoko podniosła poprzeczkę i boję się, że moja paczka może nie sprostać jej wyobrażeniom. Mam jednak cichą nadzieję, że chociaż odrobinę trafię w jej gusta, bo mnie przyniosła naprawdę wiele radości. Dziękuję! Jednocześnie każdemu życzę takiej frajdy z otwierania tych spodziewanych i niespodziewanych przesyłek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger