Mikołaj alkoholik czyli #gpe

Nawet święci mają na sumieniu drobne grzeszki. Mój tegoroczny Mikołaj nawet całkiem spore przewinienia, bo kto to widział żeby przehandlować paczkę zamiast tradycyjnie podrzucić do komina. Od tej pory będę się bliżej przyglądać panom spod GS-a, bo być może wśród nich ukrywa się ten łachudra, który ostatecznie wyręczył się jakże uczynną Niewyparzoną. Kto wie co by się stało, gdyby ta dziarska i przebojowa kobieta nie wkroczyła do akcji. Pewnie właśnie roniłabym ciche łzy, bo w końcu taka grzeczna byłam w tym roku... Nie będę jednak poświęcać czasu komuś, kto nie miał go dla mnie. Więc SORRY MIKOŁAJU, do mnie już nie musisz zaglądać... i do flaszeczki też się nie dorzucę!


Niewyparzona Pudernica w kilku słowach wyjaśniła mi akcję z białobrodym który zamiast nosić prezenty  postanowił w tym roku mocno zabalować. Szczęśliwie ostatecznie ona zadecydowała o zawartości paczki dla mnie rozumiejąc idealnie potrzeby prowincjonalnej blogerki (czyt. moje).   Ten kto posiada kota ten wie, że normalnym (podobno) jest się przy pierwszym, ja już dawno minęłam ten etap przechodząc w stan który można by spokojnie określić wynajmowaniem pokoju u kota, bo zdecydowanie te cztery kąty nie są już moje. Całkiem mnie jednak pofiziało, bo doszłam do wniosku, że kolejna kocia gromadka nadal jest u mnie mile widziana. Takim sposobem trafił do mnie gigantyczny kubek mieszczący spore ilości napoju bogów, a już na pewno bogiń (i tak, dalej mam na myśli siebie) - herbaty, która również znalazła się w zestawie. Wracając do kubka jak widzicie okazał się prezentem trafionym i już wczoraj wieczorem przechodził pierwsze testy palpacyjne.


Kto lepiej zrozumie kobietę jak nie druga kobieta? Fakt, są wyjątki wśród mężczyzn. Mój chłop już tak mnie wyczuł, że wygląda na to iż rozumie te wszystkie milczące fochy i nerwy z rana spowodowane debilnym snem.Nie mniej jednak na to rozwiązanie raczej by nie wpadł.W puli kolejny trafiony prezent. Ale zacznijmy od początku. Marznę. Ot, moja krew jest za leniwa by krążyć na tyle szybko i móc sprawnie rozgrzać ciało. W moim stałym repertuarze są litry gorącej herbaty, koc i długie kąpiele niemal we wrzątku. A ponieważ przez moje dotychczasowe działania w blogosferze jestem tzw. blogerką kosmetyczną, lubię się też czasami wypindrzyć lub oddać innym przyjemnościom płynącym ze stosowania kosmetyków. Nie ma nic gorszego niż potraktowanie ciepłego ciałka zimnym balsamem, mleczkiem czy co tam w siebie wsmarowujecie... Ogrzewanie w dłoniach nic nie daje ( no chyba, że to ręce faceta 😁 i całość będzie miała dalszy ciąg). Dlatego  też stałam się fanką świec do masażu. Nie dość, że okazja, bo i pachnie i nawilża, to dodatkowo przyjemnie ciepłe w momencie aplikacji.  Tak, świecą już też się wczoraj miziałam... 

Także z tego miejsca raz jeszcze śle gorące podziękowania w stronę wiadomej osoby. Niech Ci kto chce i w czym Ty chcesz wynagrodzi. A cała wymiana miała miejsce w ramach Gwiazdkowej Paczki Elity.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger