Dlaczego warto się rozwijać? Jak podróże wpływają na nasze życie? I co wspólnego mają ze sobą hotel i kosmetyki hand made?

Zaledwie wczoraj wróciłam z Warszawy (gdzie uczestniczyłam w warsztatach kosmetycznych organizowanych przez... sieć hoteli) a  kilkukrotnie usłyszałam pytanie: opłacało Ci się jechać? Przyznaję, że szczerze zdziwiło mnie, że padło ono z ust osób, które chwalą się w mediach społecznościowych swoją pasją. Skoro dany temat  nas interesuje, mówimy o tym z chęcią i wyszukujemy z danej dziedziny nowości i ciekawostek to zawsze (!) możliwość poobcowania z nim  wnosi do naszego życia coś wartościowego. Takie jest moje zdanie! Nie żałuję nieprzespanej nocy, braku komfortu w podróży i związanych z tym kosztów, bo dzięki temu odżyłam. Zrobiłam kolejny krok naprzód i dobrze mi  z tym, dlatego...

No weź się rozwijaj człowieku...

I życie i praca wymuszają czasami na nas podnoszenie kwalifikacji. Czasami jest to mniej czasami bardziej przyjemny proces. Natomiast sama wychodzę z  prostego założenia : warto znać zakres swoich umiejętności, być świadomym swojej wiedzy, ale jednocześnie pamiętać o tym, że wciąż czeka na nas "nowe" wymagające poznania i nauki.  Nie bez powodu ktoś kiedyś powiedział, że człowiek uczy się przez całe życie. I wcale nie wynika to z naszej niedołężności z zakresu przyswajania wiedzy, ale z idącego krok przed nami postępu.  Mnie uszczęśliwia, a tym samym odpręża nabywanie nowych umiejętności. Mogę sobie wtedy śmiało powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Świetne uczucie, polecam!  

Informację o darmowych szkoleniach znajdziecie w Internecie. Warto zapisywać się do newsletterów i śledzić interesujące profile, bo być może to właśnie tam czeka na Was jakaś przygoda.

Stwórz coś od podstaw!

I wcale nie chodzi mi o to, żebyś mój czytelniku zaczynał od rzeczy wielkich. Ja też tego nie robię, sama wyznaczam sobie kolejne etapy, takie w sam raz do przejścia. W ten weekend trafiła mi się okazja  samodzielnego przygotowania peelingu i soli pod okiem osób, które zajmują się tym zawodowo, profesjonalnie. Oprócz teorii utrwalonej na kartce przywiozłam ze sobą przyjemny głos Ani prowadzącej warsztaty i podpowiadający mi krok po kroku od czego warto zacząć, z jakich produktów korzystać i rozwiewający wątpliwości dotyczące tego, dlaczego tak a nie inaczej?! Spotkanie z tak energicznym zespołem zrodziło we mnie  dodatkowe poczucie wartości, bo oto teraz wiem, że mogę sobie SAMA ukręcić kosmetyk taki, na jaki mam w danym momencie ochotę i zapotrzebowanie. Satysfakcja z efektu finalnego bezcenna, chęć stworzenia kolejnych kosmetycznych tworów - jeszcze większa! I ten cudowny moment, gdy możecie się zanurzyć w wannie z dodatkiem produktu wg Waszego pomysłu...


Kosmetyk DIY wcale nie wymaga dużego nakładu pracy i pieniędzy, a już sam proces twórczy uszczęśliwia...


A jeśli już jesteśmy przy temacie diy...

Miałam spore obawy odnośnie tego, czy uda mi się dotrzeć na warsztaty organizowane w Warszawie przez sieć hoteli AccorHotels przy współpracy z Ministerstwem Dobrego Mydła. Podkarpacie w ciągu jednej nocy zamieniło się w krainę pełną śniegu. Dotarcie na busa jadącego do stolicy okazało się wymagającym zadaniem, ale mimo przygód na drodze udało mi się ostatecznie zająć zarezerwowane miejsce i ruszyć w nieznane. Co przyjemne, hotel okazał się usytuowany blisko dworca centralnego dzięki czemu nie musiałam martwić się poszukiwaniami lokalu. Kilka minut po 12 niepewnie wkroczyłam do przestronnego i jasnego holu, by już w chwilę później witać się z Elfnaczi, jedyną znaną mi w gronie obecnych tam osób blogerką. We właściwej sali czekał na nas stół pełen dobroci kosmetycznych. W pojemnikach różnej wielkości zamknięte były różne surowce kosmetyczne, z których miałyśmy już za chwilę pod czujnym okiem Ani tworzyć swoje zapachowe cuda.  Krótkie wprowadzenie w temat tylko rozbudziło w nas chęć działania. Sprawnie ubrałyśmy fartuszki i zakasując rękawy zabrałyśmy się do pracy... Podejrzewam, że w tej chwili nie jesteście sobie niestety w stanie wyobrazić mnogości zapachów i aromatów które się tam unosiły. Proces twórczy zaczęłyśmy właśnie od najtrudniejszej decyzji- doboru zapachu. Wahałam się między trzema, by ostatecznie postawić na coś z czym nigdy wcześniej nie miałam styczności , z kwiatem cukinii. To zdeterminowało ostateczny wygląd mojego peelingu w którym postawiłam na zieleń.  W słoiczku prócz olei z bawełny i ryżu wylądowała spirulina wraz z glinką kambryjską. Jako drobiny ścierne posłużyły mi mielone pestki śliwek oraz nasiona aronii. A wizualnej całości dopełniły kwiaty nagietka i rumianku.  Zaskoczeniem było wzbogacenie warsztatów o dodatkowy punkt podczas którego Ania podpowiedziała jak przygotować aromatyczną sól. I w tym przypadku kolejność wykonywanych działań miała spore znaczenie. Jestem wdzięczna za podpowiedzi, bo sama do takich wniosków musiałabym w domowych warunkach dochodzi metodą prób i błędów. Tym razem nie mogłam się oprzeć czarującej mocy ananasa  i takim sposobem prócz olejku o jego zapachu w środku, owoc wylądował też w wersji sproszkowanej. A że lubię na bogato moją sól wizualnie wzbogaciła  suszona lawenda, wrzos i róża.


Dopiero podczas warsztatów poznałam ideologię sieci hoteli AccorHotels, które podobnie jak Ministerstwo Dobrego Mydła stawiają na rozwiązania eko i wciąż doskonalą swoje usługi by być zarówno bliżej natury jak i człowieka. 


Zrób sobie dobrze... jedzeniem!

Rzadko kiedy podążam za tym co modne, ale kilka nurtów spodobało mi się na tyle, by przemycić je do swojego życia. Od zawsze lubiłam dobrze zjeść, a ciekawość wystawiała moje kubki smakowe na różne próby. Mniej więcej 1.5 roku temu zaczęłam się szerzej interesować szeroko pojętym tematem  kuchni roślinnej. Bombardowałam Was zwłaszcza na insta stories zdjęciami specyficznych dań wśród których pojawiały się m.in smażone pączki mleczy, liście szałwii w cieście czy zupa ze stokrotek. Nie wszystkie eksperymenty były tak udane jakbym sobie tego życzyła, ale siła napędowa z nich płynąca spowodowała, że poczułam potrzebę dalszego podążania tą drogą. W żadnym wypadku fast food nie jest mi obcy. Zachowuję (a przynajmniej taką mam nadzieję), zdrową równowagę w tym temacie. Postanowiła jednak częściej zaglądać do kuchni i muszę Wam powiedzieć, że nic mnie tak teraz nie odpręża jak samodzielne przygotowywanie  innych, niż te dotychczas mi znane, dań.  Warto czasami "pogrzebać" w sieci by trafić na przepis, który przeniesie Was na szczyty kulinarnych rozkoszy. Ot, tak dla własnej przyjemności!



Internet to nieskończone źródło ciekawostek z różnego zakresu. Rozejrzyjcie się uważnie, być może obok Was siedzi właśnie osoba o podobnych zainteresowaniach. Może razem uda się Wam stworzyć ciekawy projekt... albo chociaż zjeść smaczny obiad.


Parostatkiem w piękny rejs... lub łoże w kolorze czerwonym... 

Zresztą każdym innym środkiem również - warto się wybrać w podróż! Bo w domu można odpoczywać, ale nic nie zapewni takiej dawki emocji przeplatanej błogimi elementami lenistwa, co nocleg poza domem. Osobiście ja w domu śpię, wysypiam się natomiast w innych łóżkach, tam gdzie nie dopadają mnie codzienne sprawy i problemy. A gdyby tak móc raz na jakiś czas wygodnym łóżku i estetycznej pościeli... Marzy mi się śnieżnobiała, wykrochmalona i pachnąca świeżością pościel, natomiast przy ośmiu kotach w domu spanie bez dodatkowej dawki błota pochodzącego z łapek czy sierści pozostawionej mimochodem, jest już pewnego rodzaju luksusem. W tym roku postawimy na miasto mostów  i rozsiane wokół niego zamki.A ponieważ lubię kontrasty dla odmiany od wiekowych budowli nocleg planuję w iście designerskim wydaniu jakie oferuje  wrocławski Novotel.  Bez względu na to czy lubicie bierny czy aktywny wypoczynek czasami warto pozwolić sobie na opuszczenie ciepłych i sprawdzonych pieleszy celem poznania świata. Śmiało możecie też "palcem po mapie" zwiedzać kolejne regiony. Ja dzięki wymianie  na jednym z serwisów mam pocztówki z pozdrowieniami  od mieszkańców z całego świata.

Dodaj napis

Odpowiednio wczesna rezerwacja noclegów pozwoli nam na oszczędność. Wiele serwisów do zakupów grupowych oferuje bilety w  naprawdę niskich cenach. Warto więc na bieżąco śledzić oferty.


Wsłuchaj się w swoje potrzeby!

Czasami zastanawiałam się skąd wiele z Was czerpie siłę i czas na prowadzenie perfekcyjnego życia. W większości przypadków  rzeczywistość jest jednak mocno zaczarowana potrzebami jakie stawiają odbiorcy na insta czy fb. I chociaż marzy mi się wnętrze jak z żurnala, masa czasu na błogi relaks czy piękne (a jednocześnie smaczne) dania na talerzu, to jednak w starciu z nimi wygrywa realizacja aktualnych potrzeb. Nie masz chęci na makijaż, a zamiast wyjścia marzy Ci się odpoczynek we własnym łóżku z książką? Zrób to! Są dni, kiedy warto odpuścić. Świat nie skończy się wraz z kolejną warstewką kurzu na półce, a nieumyte okna nie są wystarczającym powodem do zmartwień. I chociaż teraz łatwo mi się to pisze, to jeszcze kilka lat temu przesunięcie zadań na inny termin budziło we mnie narastające wyrzuty sumienia.

Nawet swojego wewnętrznego lenia trzeba pielęgnować. Byleby z umiarem :) 


Ciekawa jestem Waszych patentów na relaks. Co Was uszczęśliwia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger