Co, dlaczego i jak czytam?! Liebster Blog Award

Co, dlaczego i jak czytam?! Liebster Blog Award

Pamiętam czasy, gdy nominacje do TAGów tematycznych były na porządku dziennym. Niestety później na długo moda ta odeszła w zapomnienie, aż ostatnio... Przyznaję, że lubię wszelkiego rodzaju nominację, bo jest to dla mnie okazja do poznania nowych blogów jak i poszerzenia informacji o tych już mi znanych. Gdy trafiłam na wpis  Liebster Blog Award u Biblioteki Feniksa i zobaczyłam, że jestem nominowana,  uśmiech nie schodził mi z twarzy. Co ciekawe tym razem będę odpowiadać na pytania dotyczące mojej miłości do książek, a jednocześnie poniekąd też pracy, bo tak wchłonęła mnie branża czytelnicza. 


1.Pamiętasz książkę, dzięki której odkryłeś/łaś swoją miłość do czytania konkretnego gatunku lub czytania w ogóle? Jeśli tak, to jaka ona była?

Swoją przygodę z czytaniem zaczęłam naprawdę bardzo wcześnie i zostało to wymuszone poniekąd warunkami rodzinnymi. Prosto z przedszkola trafiałam do mamy, a właściwie do jej pracy. Już w drodze zahaczałyśmy o bibliotekę. Napisałabym, że miłość do książek wyssałam z mlekiem matki, (bo od zawsze były  one obecne w moim życiu) ale ja z tych butelkowych dzieciaków, więc hm... Zdecydowanie to dzięki mamie sięgam po książki z przyjemnością. To również dzięki niej już w szkole podstawowej zachłysnęłam się Mastertonem i Kingiem, którzy na wiele lat mocno mnie ukierunkowali. Teraz co prawda bliżej mi do reportażu, ale wciąż z rozrzewnieniem wracam do tamtych książek.

2.Gromadzisz książki, czy raczej po przeczytaniu sprzedajesz/oddajesz innym?

Z tym bywa naprawdę różnie. Mam blisko 200 tytułów z którymi wolałabym się nie rozstawać, a które uwiodły mnie treścią lub wydaniem. Inne darzę sentymentem ze względu na autora.  Przez moje ręce przewinęła się jednak masa książek "na raz", które po przeczytaniu zmieniły właściciela  i specjalnie tego nie żałuję. Wierzę, że trafiły do lepszego miejsca :) 

3.Czy w Twojej rodzinie są mole książkowe, czy jesteś w niej jedyną  taką osobą?
Mam to szczęście, że jednak wśród moich bliskich jest sporo osób czytających. Mam z kim porozmawiać o książkach, mam się z kim wymienić. Zawsze też mogę liczyć w tej kwestii na  blogowe koleżanki.

4. Czy czytanie jest Twoją ulubioną rozrywką czy też należy ono do jednej z wielu i znajduje się na dalszej pozycji na liście ulubionych rzeczy?

Zawsze było na jednym z pierwszych miejsc. To nie jest tak, że nie robię innych rzeczy w życiu, ale tak - jeśli wolna chwila i relaks, to bardzo często też książka. 



5.Wolisz serię czy pojedyncze tomy?

Tu też nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Jeśli historia mnie wciągnie, to wiadomo, że chciałabym więcej i więcej. Czasami jednak jeden tom jest się  stanie wybronić lepiej niż niejedna seria.

6.Wolisz czytać książki w twardej czy miękkiej oprawie?

Jestem fanką twardych opraw, bo solidniejsze i  zdecydowanie lepiej  wyglądają w półce.

7. Jaka jest najbardziej znienawidzona przez Ciebie książka, której nie poleciłabyś największemu wrogowi?

Na szczęście nie mam ( chyba!) wrogów i do tej pory nie trafiłam też na taką pozycję. Było owszem kilka książek, które dosłownie zmęczyłam, ale wierzę że i one posiadają grono swoich fanów. To kwestia gustu i wypowiadać się o niej nie sposób.

8. Czytasz tylko w domowym zaciszu czy też lubisz to robić wszędzie, gdy tylko masz wolną chwilę?

Ostatnio czytam głównie podczas wypadów na ryby, bo przyjemna sceneria zachęca do takiej aktywności. Często robię to w łóżku po powrocie z pracy, czy w samochodzie tuż przed nią. Nie ma reguły gdzie i kiedy :) 

9.Masz ulubionego autora? Jeśli tak, jakiego?

Ostatnio mocno wkręciłam się w twórczość Łukasza Henela. Jego horrory przypadły mi do gustu na tyle, że w tym roku wybieram się na urlop w Góry Sowie, miejsce w którym rozgrywa się akcja  "Demona". Bardzo podoba mi się  jego umiejętność nawiązywania w swoich utworach do historii Polski.Niestety, gdy autor niezbyt pozytywnie mi się kojarzy np. za sprawą swojej działalności w SM staję się automatycznie uprzedzona do jego twórczości.



10.Często zarywasz nocki dla książek?

Zdarza mi się, chociaż rzadziej niż wcześniej. Niestety jest to uwarunkowane pracą do której muszę wstać po 5 rano, a w domu jestem w okolicach 21. Mój leniwy organizm  na dłuższą metę dopomina  się dodatkowej dawki snu. 

11. Czytasz kilka książek jednocześnie czy delektujesz się jedną konkretną?

Należę do grona tych osób, które ciągną jednocześnie kilka różnych historii. Zwykle lawiruję między gatunkami i reportaże czy horrory przeplatam czymś lżejszym. Robię to, bo wiem, że jedna historia byłaby mi się w stanie znudzić. Poza tym czasami fajnie jest móc spojrzeć na daną książkę z perspektywy czasu.  W   tej chwili na tapecie  jest u mnie "Wirus" Mastertona i... "Tajemnice bieszczadzkich roślin" Adama Szarego.



NOMINUJĘ ( o ile będziecie chciały wziąć udział) :

1. Skąd w Twoim życiu książki? Kto i kiedy  rozpalił czytelniczą miłość?
2. Czym sugerujesz się przy wyborze lektury: opisem z okładki/ recenzjami/wizualną stroną wydania?
3. Na jakie spotkanie autorskie chciałabyś się wybrać i jakie pytanie zadałabyś danemu autorowi?
4.Książka do której czuję sentyment... ?
5. Najlepszy moment/miejsce na czytanie to... ?
6.Zakładka kupowana czy robiona? ( mile widziane zdjęcie)
7. Ostatnio czytałam świetną książkę i była to... ?





Po co blogerki urządzają spotkania? I dlaczego jeśli majówka, to koniecznie w Rzeszowie?

Po co blogerki urządzają spotkania? I dlaczego jeśli majówka, to koniecznie w Rzeszowie?

Moje pierwsze spotkanie blogerskie miało miejsce tuż po moim ślubie, czyli blisko 6 lat temu. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że prócz możliwości zapoznania się z nowymi firmami można zrobić coś więcej. Z czasem jednak to więcej stało się głównym celem kolejnych spotkań. Od jednego do drugiego, a niemal za każdym razem towarzyszył temu główny motyw- licytacja. Pomyślicie pewnie, że to niespecjalna atrakcja, a jednak (!) mocno raduje serducho, bo dzięki temu można pomóc komuś w potrzebie.



Pierwszy tydzień maja jest dla mnie zawsze intensywnym okresem. Ma to związek z moimi urodzinami, a że  w tym roku obchodziłam ósmą rocznicę  tych osiemnastych... Zwieńczeniem tygodnia było spotkanie w Rzeszowie (05.05.2018r. Stary Browar Rzeszowski), które prócz odnowienia kontaktów koleżeńskich miało na celu pomoc Lenie, dziewczynce chorującej na padaczkę lekoodporną.  Dzięki licytacji fantów zebranych od firm udało nam się wspólnymi siłami uzbierać ponad 650zł i chociaż zdaję sobie sprawę, że  nie rozwiążą one problemów rodziny, to mam nadzieję pomogą w dalszym leczeniu.  Inicjatywa spotkania wyszła od Kasi i Karoliny , a ostatecznie udział wzięły również: Magda,  Asia, Gabi , Paulina , Asia, Ania  i ja.  W Starym Browarze miałam okazję być po raz pierwszy i przyznaję, że robi wrażenie. Mnogość sal i wystrój bardzo przypadły mi do gustu, a sprzedaż piwa na metry mocno zaciekawiła.Akurat tym razem skusiłam się tylko na picie, ale przyznaję, że sałatki wybrane przez dziewczyny prezentowały się mega apetycznie.  Kolejny raz miałyśmy okazję poplotkować o wszystkim i o niczym. Komentarze pod zdjęciami niestety nigdy nie zastąpią wymiany poglądów "na żywo".


Firmy które zechciały wesprzeć spotkanie "Blogerki na Majówce"

Chias / ChicChiq / Lirene 

CD / Constance Carroll/ Resibo / Ekert Nails 

Bi-es /Nanshy / Bourjois

Dziękuję za możliwość spotkania w "starym", a jednak młodym i  wciąż pięknym gronie.





IV edycja konferencji Meet Beauty moim okiem...

IV edycja konferencji Meet Beauty moim okiem...

Chciałam napisać, że zaledwie kilka dni temu miałam możliwość wziąć udział w IV edycji konferencji dla blogerów i vlogerów  Meet Beauty, prawda jest jednak taka, że miała ona miejsce dwa tygodnie temu. Czas ucieka, a ja ostatnio niespecjalnie za nim nadążam... Brałam udział w dwóch pierwszych spotkaniach i początkowo mocno zachłysnęłam się  ich urokiem, później wszelkie imprezy blogerskie zaczęły podobać mi się coraz mniej, aż w końcu postanowiłam zrobić sobie przerwę.  Przez to ominęła mnie trzecia z edycji, ale na czwartą na nowo nabrałam ochoty. Sporo miało się zmienić, bo w końcu wejścia na warsztaty miały być weryfikowane za pomocą identyfikatorów, miał być czas na luźne pogawędki czy rozmowy z przedstawicielami firm. Co z tego wyszło?!

Zdecydowanym plusem całej dwudniowej imprezy  było umiejscowienie jej w jednym z warszawskich hoteli. Nie ukrywam, że miło było w końcu uczestniczyć w konferencji będąc wyspaną i pokonując do miejsca właściwego raptem kilka pięter  windą. Tym razem uczestniczki zostały podzielone wg zainteresowań i głównej tematyki prowadzonych przez nich kanałów. Ja  wraz z pokojową towarzyszką Justyną trafiłyśmy  do grupy pielęgnacyjnej, oznaczonej kolorem zielonym. Fajnie było już po kolorze smyczy od identyfikatorów móc określić czym dana osoba się zajmuje. Zapisy na warsztaty z firmami były przeprowadzone początkiem kwietnia i już wtedy wybierałyśmy godzinę prelekcji i jej tematykę. Prócz tego jak co edycję dla wszystkich uczestników dostępny był panel dyskusyjny na którym poruszano wiele różnych tematów. 



Sobotę rozpoczęłam od udziału w warsztatach makijażowych przeprowadzonych przez Annabelle Minerals. Zdecydowanie była to firma posiadająca najciekawsze i moim zdaniem najładniejsze wizualnie stoisko. Same warsztaty w moim odczuciu były mocno przeciętne. Zaprezentowano makijaż rozświetlający wykonany minerałami, jednak całość  prelekcji można było jeszcze trochę dopracować.Oprócz możliwości obejrzenia tego co ma do zaoferowania dana firma jako konsumentka lubię też wiedzieć dokładnie  co stoi za całością. Dlaczego obrano taki kierunek a nie inny, skąd pozyskiwane są surowce itd., a te zagadnienia były mocno okrojone w treści. Nie mniej jednak cieszę się, że asortyment marki się powiększa oraz że  na ogólnodostępnym stoisku można było usłyszeć nieco więcej o olejach, a właściwie ich mieszankach. Jedną z nich, mocno ziołową o działaniu oczyszczającym przywiozłam nawet ze sobą do domu i muszę powiedzieć, że przepadłam. Więcej o tym przeczytacie u mnie z czasem.



Po przerwie udałam się na wykład Klaudyny Hebdy o olejkach i aromaterapii. Ten panel był dostępny bez zapisów i naprawdę osoby które na niego nie przyszły mogą szczerze żałować, bo był to jeden z lepszych występów pierwszego dnia konferencji. Kto nie zna jeszcze Klaudyny ten musi z pewnością odwiedzić ją na jej stronie < klaudynahebda.pl> Tak zaangażowanej w temat prelegentki dawno nie miałam okazji słuchać. I w przenośni i dosłownie Klaudynę nosiła jej wewnętrzna energia wynikająca z pasji jaką jest dla niej ziołolecznictwo i tematy z nim związane. Ciężko było jej zrobić dobre zdjęcie, bo momentów bezruchu praktycznie w ogóle nie było, a czas wykładu chociaż wydłużony zdecydowanie zleciał mi za szybko. Moja fascynacja i jej osobą i tematem była ogromna i już do końca dnia wielokrotnie wspominałam tylko ją. Po przyjeździe z Warszawy przygarnęłam nawet jej książkę, na sprawienie mi tak cudownego prezentu urodzinowego wpadła też Elfie's Planet <3 



Na koniec dnia wspólnie udałyśmy się do sali w której mogłyśmy się zapoznać z jedną z nowszych marek kosmetycznych O2Skin. Tutaj tematem przewodnim był tlen w kosmetykach, jego właściwości i możliwości wykorzystania. Dodatkowo była możliwość podpytania dotychczasowych ambasadorek firmy o przebieg  współpracy. Jednak dla mnie coś co miało stanowić zachętę i zmniejszenie dystansu między firmą a potencjalnym klientem,  stało się delikatnym odpychaczem. Może za dużo się już naczytałam na blogach i sporo zdobyłam własne doświadczenie z innymi markami i jakoś ciężko mi uwierzyć w cukierkowość tych historii. Jeśli jednak faktycznie było tak bajecznie to dziewczyny miały szczęście  :) 

Ani ja ani J. nie miałyśmy sił i ochoty na after party. Wieczorny spacer i kaloryczna kolacja były jedynym czego w danym momencie potrzebowałam do szczęścia. Tuż przed snem rozpoczęłyśmy pierwsze testy kosmetyków ( płatki pod oczy od Efektimy poszły w ruch) oraz wymieniłyśmy się drobnymi upominkami, co jest już naszą małą tradycją. Ja otrzymałam coś co bardzo lubię czyli książkę, herbatę  i kosmetyki Yves Rocher. 

Kolejny dzień zaczął się dla nas warsztatami z Natura Siberica, które oceniam bardzo pozytywnie. Nie było smętnej pogadanki o tym jaką to są fenomenalną firmą, ale podeszli do tego w ciekawy sposób poprzez diy. Gdy my tworzyłyśmy namiętnie swoje peelingi przedstawicielka firmy opowiadała nam o tym dlaczego rośliny z Syberii, jaki jest sposób pozyskiwania surowców i co oznaczają tajemnicze znaczki na opakowaniach. Równie chętnie rozmowę podejmowały panie obsługujące stoisko firmy, to samo mogę powiedzieć o Efektimie czy Roge Cavailles. Niestety u Neess czy Pierre Rene obejrzałam tylko zawartość ekspozycji, trochę szkoda, bo byłam ciekawa zwłaszcza szczoteczek do twarzy i makijażu, ale nie było z kim o nich porozmawiać... 



Ciekawą prelekcję przygotowała Tołpa. Przedstawicielkę kojarzę już z poprzednich edycji, ale szcześliwie nie powieliła wykładu, a zaskoczyła nas czymś nowym.Tematem przewodnim były tym razem cery trądzikowe i problematyczne. Wspólnie przeanalizowałyśmy problem, było sporo śmiechu zwłaszcza gdy dziewczyny opowiadały o sytuacjach z ich gabinetów kosmetycznych. Uświadomiłam sobie jednak jak  wiele kobiet  wciąż jest nieświadomych "co z czym i dlaczego" jeśli chodzi o odpowiednią pielęgnację. 

A ze spotkania przywiozłam ze sobą... 











Dwa dni wydarzenia zdecydowanie poszerzyły moją wiedzę z zakresu kosmetyki. Warsztaty i wykłady wciąż "siedzą" mi w głowie. Miałam możliwość kolejny raz spotkać się z osobami z którymi ze względu na odległość na co dzień utrzymuję kontakt wyłącznie online. Chciałabym móc napisać o samych superlatywach, ale kolejny raz znowu czynnikiem który  "nawalił", byli ludzie. Nie obyło się bez wynoszenia paczek, drobnych kradzieży na stanowiskach firm. Ciężko mi zrozumieć, że niektórzy w blogowaniu widzą tylko jeden cel... zysku. Szkoda, bo przez takie elementy traci cała blogosfera. I sobie i Wam życzyłabym, by każde  kolejne spotkanie odbywało się już bez takich "akcji" :) 


Dziękuję za organizację i możliwość udziału w wydarzeniu  zblogowani.pl oraz BLOGmedia.


Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger