IV edycja konferencji Meet Beauty moim okiem...

Chciałam napisać, że zaledwie kilka dni temu miałam możliwość wziąć udział w IV edycji konferencji dla blogerów i vlogerów  Meet Beauty, prawda jest jednak taka, że miała ona miejsce dwa tygodnie temu. Czas ucieka, a ja ostatnio niespecjalnie za nim nadążam... Brałam udział w dwóch pierwszych spotkaniach i początkowo mocno zachłysnęłam się  ich urokiem, później wszelkie imprezy blogerskie zaczęły podobać mi się coraz mniej, aż w końcu postanowiłam zrobić sobie przerwę.  Przez to ominęła mnie trzecia z edycji, ale na czwartą na nowo nabrałam ochoty. Sporo miało się zmienić, bo w końcu wejścia na warsztaty miały być weryfikowane za pomocą identyfikatorów, miał być czas na luźne pogawędki czy rozmowy z przedstawicielami firm. Co z tego wyszło?!

Zdecydowanym plusem całej dwudniowej imprezy  było umiejscowienie jej w jednym z warszawskich hoteli. Nie ukrywam, że miło było w końcu uczestniczyć w konferencji będąc wyspaną i pokonując do miejsca właściwego raptem kilka pięter  windą. Tym razem uczestniczki zostały podzielone wg zainteresowań i głównej tematyki prowadzonych przez nich kanałów. Ja  wraz z pokojową towarzyszką Justyną trafiłyśmy  do grupy pielęgnacyjnej, oznaczonej kolorem zielonym. Fajnie było już po kolorze smyczy od identyfikatorów móc określić czym dana osoba się zajmuje. Zapisy na warsztaty z firmami były przeprowadzone początkiem kwietnia i już wtedy wybierałyśmy godzinę prelekcji i jej tematykę. Prócz tego jak co edycję dla wszystkich uczestników dostępny był panel dyskusyjny na którym poruszano wiele różnych tematów. 



Sobotę rozpoczęłam od udziału w warsztatach makijażowych przeprowadzonych przez Annabelle Minerals. Zdecydowanie była to firma posiadająca najciekawsze i moim zdaniem najładniejsze wizualnie stoisko. Same warsztaty w moim odczuciu były mocno przeciętne. Zaprezentowano makijaż rozświetlający wykonany minerałami, jednak całość  prelekcji można było jeszcze trochę dopracować.Oprócz możliwości obejrzenia tego co ma do zaoferowania dana firma jako konsumentka lubię też wiedzieć dokładnie  co stoi za całością. Dlaczego obrano taki kierunek a nie inny, skąd pozyskiwane są surowce itd., a te zagadnienia były mocno okrojone w treści. Nie mniej jednak cieszę się, że asortyment marki się powiększa oraz że  na ogólnodostępnym stoisku można było usłyszeć nieco więcej o olejach, a właściwie ich mieszankach. Jedną z nich, mocno ziołową o działaniu oczyszczającym przywiozłam nawet ze sobą do domu i muszę powiedzieć, że przepadłam. Więcej o tym przeczytacie u mnie z czasem.



Po przerwie udałam się na wykład Klaudyny Hebdy o olejkach i aromaterapii. Ten panel był dostępny bez zapisów i naprawdę osoby które na niego nie przyszły mogą szczerze żałować, bo był to jeden z lepszych występów pierwszego dnia konferencji. Kto nie zna jeszcze Klaudyny ten musi z pewnością odwiedzić ją na jej stronie < klaudynahebda.pl> Tak zaangażowanej w temat prelegentki dawno nie miałam okazji słuchać. I w przenośni i dosłownie Klaudynę nosiła jej wewnętrzna energia wynikająca z pasji jaką jest dla niej ziołolecznictwo i tematy z nim związane. Ciężko było jej zrobić dobre zdjęcie, bo momentów bezruchu praktycznie w ogóle nie było, a czas wykładu chociaż wydłużony zdecydowanie zleciał mi za szybko. Moja fascynacja i jej osobą i tematem była ogromna i już do końca dnia wielokrotnie wspominałam tylko ją. Po przyjeździe z Warszawy przygarnęłam nawet jej książkę, na sprawienie mi tak cudownego prezentu urodzinowego wpadła też Elfie's Planet <3 



Na koniec dnia wspólnie udałyśmy się do sali w której mogłyśmy się zapoznać z jedną z nowszych marek kosmetycznych O2Skin. Tutaj tematem przewodnim był tlen w kosmetykach, jego właściwości i możliwości wykorzystania. Dodatkowo była możliwość podpytania dotychczasowych ambasadorek firmy o przebieg  współpracy. Jednak dla mnie coś co miało stanowić zachętę i zmniejszenie dystansu między firmą a potencjalnym klientem,  stało się delikatnym odpychaczem. Może za dużo się już naczytałam na blogach i sporo zdobyłam własne doświadczenie z innymi markami i jakoś ciężko mi uwierzyć w cukierkowość tych historii. Jeśli jednak faktycznie było tak bajecznie to dziewczyny miały szczęście  :) 

Ani ja ani J. nie miałyśmy sił i ochoty na after party. Wieczorny spacer i kaloryczna kolacja były jedynym czego w danym momencie potrzebowałam do szczęścia. Tuż przed snem rozpoczęłyśmy pierwsze testy kosmetyków ( płatki pod oczy od Efektimy poszły w ruch) oraz wymieniłyśmy się drobnymi upominkami, co jest już naszą małą tradycją. Ja otrzymałam coś co bardzo lubię czyli książkę, herbatę  i kosmetyki Yves Rocher. 

Kolejny dzień zaczął się dla nas warsztatami z Natura Siberica, które oceniam bardzo pozytywnie. Nie było smętnej pogadanki o tym jaką to są fenomenalną firmą, ale podeszli do tego w ciekawy sposób poprzez diy. Gdy my tworzyłyśmy namiętnie swoje peelingi przedstawicielka firmy opowiadała nam o tym dlaczego rośliny z Syberii, jaki jest sposób pozyskiwania surowców i co oznaczają tajemnicze znaczki na opakowaniach. Równie chętnie rozmowę podejmowały panie obsługujące stoisko firmy, to samo mogę powiedzieć o Efektimie czy Roge Cavailles. Niestety u Neess czy Pierre Rene obejrzałam tylko zawartość ekspozycji, trochę szkoda, bo byłam ciekawa zwłaszcza szczoteczek do twarzy i makijażu, ale nie było z kim o nich porozmawiać... 



Ciekawą prelekcję przygotowała Tołpa. Przedstawicielkę kojarzę już z poprzednich edycji, ale szcześliwie nie powieliła wykładu, a zaskoczyła nas czymś nowym.Tematem przewodnim były tym razem cery trądzikowe i problematyczne. Wspólnie przeanalizowałyśmy problem, było sporo śmiechu zwłaszcza gdy dziewczyny opowiadały o sytuacjach z ich gabinetów kosmetycznych. Uświadomiłam sobie jednak jak  wiele kobiet  wciąż jest nieświadomych "co z czym i dlaczego" jeśli chodzi o odpowiednią pielęgnację. 

A ze spotkania przywiozłam ze sobą... 











Dwa dni wydarzenia zdecydowanie poszerzyły moją wiedzę z zakresu kosmetyki. Warsztaty i wykłady wciąż "siedzą" mi w głowie. Miałam możliwość kolejny raz spotkać się z osobami z którymi ze względu na odległość na co dzień utrzymuję kontakt wyłącznie online. Chciałabym móc napisać o samych superlatywach, ale kolejny raz znowu czynnikiem który  "nawalił", byli ludzie. Nie obyło się bez wynoszenia paczek, drobnych kradzieży na stanowiskach firm. Ciężko mi zrozumieć, że niektórzy w blogowaniu widzą tylko jeden cel... zysku. Szkoda, bo przez takie elementy traci cała blogosfera. I sobie i Wam życzyłabym, by każde  kolejne spotkanie odbywało się już bez takich "akcji" :) 


Dziękuję za organizację i możliwość udziału w wydarzeniu  zblogowani.pl oraz BLOGmedia.


Komentarze