Czego nie cierpi niecierpek?! Właściwości i zastosowanie niecierpka himalajskiego w kuchni i kosmetyce.

Nigdy nie ukrywałam swojej miłości do jedzenia. Uwielbiam eksperymentować z niecodziennymi składnikami wprost z lasu lub ogródka. Czasami prowadzi to do sytuacji w których znajomi zastanawiają się czy przeżyję kolejny posiłek 😉.  Nie jem niczego o czym najpierw nie poczytam całej masy artykułów bądź książek. Nie jestem typem życiowego ryzykanta, ale pamiętam, że gdy pierwszy raz zaczęłam niecierpek himalajski podgryzać podczas wspólnej wyprawy na ryby... miny  pozostałych uczestników wyrażały wszystko. Sama przez lata tkwiłam w przekonaniu, że jest to roślina całkowicie trująca, bo tak się u nas na wsi mówiło, jednak to pędy spożyte na surowo mogą jedynie spowodować mdłości. Do tej pory nie wiem (i pewie nigdy się nie dowiem) skąd się to błędne myślenie wzięło, i chociaż dostęp do informacji na jej temat obecnie nie jest w żaden sposób utrudniony to jednak popularnością nadal się nie cieszy. A szkoda...

Kwiaty niecierpka himalajskiego

NIECIERPKU, SKĄD JESTEŚ?


To co z pewnością wiemy na temat niecierpka himalajskiego występującego także pod nazwami gruczołowaty, Roylego (Impatiens glandulifera), to fakt, że naturalnie występuje właśnie w Himalajach, a konkretniej w ich  zachodniej części. Został  wprowadzony na tereny innych krajów Azji, Ameryki Północnej i Europy właśnie jako roślina miododajna. Faktycznie podczas lata, a nawet jesieni (wciąż kwitnie), można zauważyć ogromne zainteresowanie owadów jego dzbaneczkowatymi kwiatami. Z dzieciństwa pamiętam, że razem z koleżankami robiłyśmy sobie z nich kolczyki, bo naprawdę wyglądają efektownie.Szybko okazało się, że niecierpek jest w stanie przystosować się niemal do każdych warunków, a już całkiem dobrze mu wzdłuż brzegów rzek. Tam ma idealne środowisko do dalszego rozprzestrzeniania, bo pękające torebki nasienne uwalniają ziarna wprost do wody, która przenosi je dalej, i dalej... Inwazyjność rośliny sprawiła, że zagraża on naszym rodzimym gatunkom.W chwili obecnej jest to na tyle duży problem, że aby móc mieć niecierpek we własnym ogrodzie, trzeba starać się o specjalne pozwolenie. W niektórych miejscach podjęto już próbę mechanicznego zwalczania rośliny, jednak generuje to ogromne koszty i niestety nie zawsze przynosi efekt. Z ciekawszych rzeczy mogę dodać, że podczas wystrzału z torebki nasiennej nasionka mogą pokonać nawet 7 metrów (!), w ciągu roku roślina ta ma możliwość przesunięcia się nawet o 5 km. Aby przedstawić skalę problemu dodam tylko, że badacze ustalili iż na  1m2   może się znajdować nawet do 32 tys. nasion.



Jednym słowem

DO NIECIERPKA TRZEBA MIEĆ CIERPLIWOŚĆ.


Możemy jednak sami trochę zadbać o środowisko, a jednocześnie coś na tym zyskać. Co ciekawe w niecierpku jadalne są i kwiaty i liście i owoce (nasiona). Wiem o czym piszę, bo sama w tym roku zrobiłam pierwszy zbiór, a na moich półkach stanęły małe wypełnione rośliną słoiczki. 

HERBATA Z NIECIERPKA


Czy ktoś z Was słyszał już o herbacie fermentowanej? Ja na przepis na takie cudo trafiłam w książce "Smakowite drzewa"- Małgorzaty kalemby- Dróżdż. Co prawda ona opisywała tam proces na przykładzie liści drzew (również przeze mnie wypróbowany), ale w sieci trafiłam na informację, że z liśćmi niecierpka można postąpić identycznie. Najlepsze są młode okazy, pochodzące z terenów niezanieczyszczonych. Sami najlepiej znacie swoje okoliczne środowiska, więc wybór miejsca nie powinien być trudny. Aby wykonać herbatę trzeba się również zaopatrzyć w słoik. Ja miałam nowy, jeśli korzystacie z już wcześniej używanego radziłabym go  uprzednio wyparzyć. Zebrne liście można albo rolować w dłoniach, aż do puszczenia soków i następnie mocno ugnieść w słoiku albo włożyć do słoika i ubić drewnianym trzonkiem np. od tłuczka do kotletów, tudzież w wersji dla leniwych przepuścić przez maszynkę do mięsa.Polecam rolowanie w dłoniach, bo liście mają w sobie coś, co nadaje skórze fantastyczną miękkość- lanolinę. Gdy wszystko jest już mocno ubite słoik zakręcamy, a całość odstawiamy na noc w ciepłe miejsce lub jak podpowiada autorka do zmywarki włączonej na 50-60 st. na 1,5-2 godz.Ja mam wypróbowaną opcję całonocną - działa. Kolejnego dnia listki wysypujemy i pozostawiamy do całkowitego wyschnięcia. Następnie już suche przekładamy do pojemników do przechowywania. Smak herbaty fermentowanej będzie się zmieniał z czasem. Ja po swojej lipowej wersji widzę, że z każdym dniem aromet dojrzewa.

Nie ukrywam, że najbardziej z przepisów z wykorzystaniem kwiatów (uwaga na owady!) przypadł mi do gustu ten na konfitury, nieco oszukane zresztą, bo jednak nie tak gęste jak tradycyjne. Same kwiaty mają lekko  maślany posmak i wbrew pozorom są dość mocno sycące. Tutaj tak jak i mnie spotka Was niespodzianka, bo nicierpek mocno czaruje w kuchni.
konfitura z kwiatów

KONFITURA Z KWIATÓW NIECIERPKA


 Do wykonania potrzebne będą:
- kwiaty niecierpka himalajskiego, 
- cytryna, 
- cukier, 
- woda

Na dobrą sprawę te trzy rzeczy wystarczą by zamknąć lato w słoiku. Miałam około 1,5 l kwiatów z czego solidną garść jeszcze przed rozpoczęciem kuchennych działań odłożyłam " na później". Przygotowujemy syrop z cukru i wody i tutaj nie ukrywam proporcje są kwestią  mocno indywidualną, bo każdy z nas lubi coś innego. Nie mniej jednak niech to będzie słodkie!. Syropu nie ma być dużo, u mnie było to około 750ml.  Kwiaty wsypujemy do syropu i gotujemy, niemal do całkowitego jego odparowania. Później będą się wręcz smażyć, podczas tego procesu zauważycie, że z pięknego różu nie zostało już nic. Ot, zielona breja. Wtedy do akcji wkroczyć musi sok wyciśniety z cytryny. Polecam dodawać po kropli i podziwiać, bo za sprawą soku nasza konfiturka na nowo nowo nabiera różowego koloru. Magia! Na sam koniec dodaję odłożone uprzednio kwiaty. Dzięki temu, że  zostały w całości  pieknie będą wyglądać w słoiczkach. Nakładamy gorące, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem, aż do ostygnięcia. Walory smakowe może nie powalają, ale wizualnie wygląda to naprawdę fajnie i jako ozdoba do deserów śmiało może służyć.


A CO Z NASIONAMI?


W moim odczuciu w całej historii z niecierpkiem, to właśnie nasiona są najsmaczniejsze. Dojrzałe mają mocno orzechowy aromat i można je spożywać na surowo. Co ciekawe znalazłam też przepis na chałwę z ich wykorzystaniem, ale w tym roku zabrakło mi i czasu i cierpliowści na duży zbiór. W niektórych miejscach na świecie wytwarza się z nich również olej wykorzystywany późnej w gastronomii. Przy zbiorze należy jednak pamiętać o tym, że torebki nasienne pękają pod wpływem dotyku. Róbcie to na tyle uważnie, by faktycznie móc zmniejszyć populację rośliny, a nie dodatkowo ją wspomóc.
torebki nasienne/ nasiona niecierpka himalajskiego


NIECIERPEK W KOSMETYCE


Roślina ta posiada również całe spektrum możliwości wykorzystania w kosmetyce. Pozyskuje się z niej lanolinę roślinną, dodatkowo chętnie wykorzystywany jest w produkcji kosmetyków, które każdy z nas może spróbować wykonać w domowym zaciszu. Ze względu na swoje właściwości pomaga m.in w walce z łupieżem czy przypadłościami skórnymi. Można go macerować, robić napary i płukanki. Polecam bliżej przyjrzeć się tej roślinie.

Znacie, używacie przy wyrobach kosmetyków? A może jecie?!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger