zakładki

piątek, 21 czerwca 2019

Noc Kupały czy może Świętojańska?! Właściwie wszystko zależy od tego, w co wierzysz.

Udostępnij ten wpis:
Przed nami kilka pięknych dni, a jeszcze ciekawszych nocy. Coraz częściej błędnie używamy zamiennie nazwy Noc Kupały z Nocą Świętojańską. Chociaż mocno do siebie zbliżone, mają odmienne pochodzenie, a właściwie jedna z nich jest nieco starsza, a druga  powstała na potrzeby wprowadzanej wówczas religii.



Słowiańskie walentynki?

Słowianie, a także ludy germańskie i celtyckie w podobny sposób hucznie obchodzili przesilenie letnie. W najkrótszą noc roku oddawały cześć m.in dwóm żywiołom, jakimi są woda i ogień.Dodatkowo kultywowana tradycja skupiała się wokół Słońca i Księżyca, a towarzyszące jej obrzędy miały na celu zapewnienie urodzajnych plonów/zwiększoną płodność. Stąd też w późniejszym okresie Kupałę zaczęto określać świętem miłości. Wpływ na to miał jeden z najlepiej zachowanych elementów, czyli puszczanie wianków. Niezamężne panny zaplatały z ziół wianki, które następnie puszczano  na wodę.Gdy wianek został wyłowiony przez kawalera, wróżyło to pannie rychłe wydanie. Gorzej sytuacja przedstawiała się gdy wianek zatonął, dla dziewczyny był to zwiastun staropanieństwa.

Noc Świętojańska była odpowiedzią na pogańskie święto. Poprzednia tradycja tak mocno trwała w świadomości ludzi, że łatwiej było podjąć próbę połączenia jej z nową religią niż całkowitego wyplenienia. O ile Kupała wypada z 21 na 22 czerwca, o tyle Noc Świętojańska obchodzona jest z 23 na 24, czyli w wigilię św. Jana. Początkowo podejmowano próby scalenia tego obrzędu z obchodzonymi w Kościele Katolickim Zielonymi Świątkami, ale szybko okazało się, że pomysł ten nie cieszy się  większym zainteresowaniem.O pierwszych obchodach wiemy stosunkowo niewiele, bo Kościołowi przez lata zależało jednak na tym, by pamięć o tej tradycji naturalnie zamarła. Tak się jednak nie stało i od XVI wieku powoli wraca on do łask. Obecnie jest jednak okazją do wspólnego spędzenia czasu i do zabawy, a tylko nieliczni skupiają się na pierwotnym podejściu do tego święta.

Nieodłącznym elementem obu świąt było i nadal jest wspólne palenie ogniska. Mówi się również o tym, że dopiero od tego okresu można bezpiecznie kąpać się w rzekach i jeziorach, bo słabnie wówczas moc zamieszkujących wodę bóstw i demonów. 


Kupalnocka, palinocka czy sobótka?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Wszystko zależy od tego, w jakim regionie kraju mieszkamy. I tak na północy  Polski najczęściej mówi się o Nocy Kupalnej lub Kupale, a już na południu, w tym i w moich regionach mamy do czynienia z nazwą Sobótka. Palinocka znana jest na wschodzie, co do zachodu nie znalazłam większych wzmianek na ten temat. Może ktoś podpowie? :) 
Co ciekawe nazwa sobótka od początku posiadała negatywny wydźwięk. Podobno określenie to stworzone zostało przez Kościół i miało na celu podkreślenie, że święto to zwyczajny mały sabat.

Tradycja...

Wianki wiankami, ale...  Co wytrwalsi poszukiwali kwiatu paproci (kwiat Peruna), który znalazcy  zapewnić miał dostatek. Dodatkowo jednym z elementów tradycyjnego obrzędu były skoki przez ognisko (to najczęściej rozpalano w pobliżu jezior i rzek), mające na celu oczyszczenie oraz ochronę przed nieszczęściem. 

Celowo wrzuciłam zdjęcie książek, które ostatnio kupiłam.W jednej z nich odkryjecie opis rytuału medytacyjnego nie tylko na letnie przesilenie. Znacie powyższe pozycje? Możecie polecić coś w podobnym klimacie?


środa, 19 czerwca 2019

"Spotkajmy się przy kawie" -relacja z pierwszego stalowowolskiego spotkania blogerek.

Udostępnij ten wpis:
Nie jestem świeżynką, w blogosferze "bywam" sobie od kilku ładnych lat, ale za każdym razem przed spotkaniem w większym gronie mam te same obawy. Od pierwszych do tych obecnych w moim podejściu nic się nie zmieniło- nadal jestem typem milczka, albo jak kto woli słuchacza :)  Cieszy mnie jednak, że zmieniło się "nasze" blogerskie podejście i oprócz branżowych plotek i ploteczek (które też są bardzo przyjemnym elementem) zaczyna dziać się coś więcej. Chociaż podczas pisania jestem mocno rozgadana, co ma swoje plusy i minusy, bo jednak dość często odbiegam od tematu. Do sedna więc! Cztery mega energiczne kobiety ze Stali postanowiły wnieść w tamtejsze blogerskie otoczenie nieco świeżości. Dzielnie zabrały się do pracy, wynikiem której było  pierwsze stalowowolskie spotkanie blogerek. A miało ono miejsce 15.06.2019r. w jedną z najsłoneczniejszych sobót miesiąca, dodatkowo w świetnej i niepowtarzalnej scenerii jaką zapewniły nam Kwiaty ze smakiem. Połączenie kawiarni z kwiaciarnią to jedno z bardziej niekonwencjonalnych rozwiązań z jakimi się spotkałam, a jednocześnie jedno  z najpiękniejszych. 


Przyznam szczerze- do końca żyłam w przekonaniu, że jednak mojemu Małżowi uda się mnie zawieźć na miejsce. W Stalowej Woli byłam raz, przejazdem. Centrum miasta stanowiło dla mnie zagadkę, ale nie ukrywam, że fajnie było móc przejechać się kawałek autostradą - to niezmiennie kojarzy mi się z nadchodzącym urlopem :)   Na miejscu zastałam już organizatorki i pierwsze uczestniczki, a chwilę później byłyśmy już w komplecie.


KOMPLET CZYLI....

Zacznę od organizatorek całego zamieszania :)
Ewelina prowadząca bloga Zabawa w gotowanie , Ela znana Wam już pewnie z  Radość kipiąca uśmiechem , Agata czarująca na  the little things oraz Natalia, którą znałam już wcześniej - Mój portret. Napracowały się i stworzyły dla nas wydarzenie wzbogacone o mini warsztaty z kilku dziedzin, ale więcej o tym w dalszej części wpisu.

- Ola,  Nocny Paź,
- Aneta,  Anszpi  i na IG 
- Marcelina, Mamik pisze i na IG
-Alicja,  Alicja z Krainy Czarów  i na IG
- Ania, Mama Cukiereczki  i na IG
- Dominika, Dyed Blonde i na IG 
- Liliana, Beauty Lilly  i na IG
oraz ja ;)

Po chwili na wzajemnie zapoznanie zaczęła się oficjalna część spotkania i pierwsze warsztaty- kulinarne. Wspólnie przygotowałyśmy chłodnik i spring rollsy. Oba dania dotychczas mi nieznane. Plusem chłodnika było ekspresowe tempo przygotowania, chociaż ja jednak z tych, co zupy tylko na ciepło... Spring rollsy  bardzo fajnie się zwijało,  na tyle, że dzisiaj przygotowuję je w domu. Ogólnie mocno zachwycił mnie papier ryżowy, którego wcześniej nie używałam. Mam nadzieję, że w mojej przyszłej kuchni będę odkrywać więcej takich ciekawych produktów.



Następnie już za sprawą Natalii przeniosłyśmy się w świat scrapu, dobrze mi już zresztą znany. Niestety zaniedbałam tą swoją papierową miłość trochę przez pracę, więcej przez remont...


Przygotowanie spotkania to żmudna praca, wiem z autopsji. Nie jest możliwe do zrealizowania bez pomocy z zewnątrz. Dzięki firmom, które zechciały wesprzeć nasze wydarzenie produktowo miałyśmy możliwość na chwilę beztroski, oderwanie się od mocno szarej rzeczywistości.



HELPA, MELVIT, KONESSO, MINT, MEDIA ZAWADA, BURDAMEDIA, REVERS, VIVO, BONDUELLE, GALAKTYKA, ZYSK i S-KA, PRÓSZYŃSKI i S-KA, CUDA WIANKI, MDR, AGORA, AVT,   Cudne zdjęcia są zasługą  Eli z SZAST PRAST

Więcej o tym, co przywiozłam ze sobą ze spotkania  w kolejnym poście. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia