zakładki

wtorek, 25 lutego 2020

Slavicbox na Jare Gody. Czy było warto?!

Udostępnij ten wpis:
Swoją historię zacznę od banału. Pobyt w UK sprawił, że rozbudziłam w sobie pokłady patriotyzmu, o których istnienie nawet bym się nie podejrzewała. Czasami wystarczy stracić na chwilę coś ważnego i "TAA DAAAM"- przychodzi objawienie. Nie wiem czy to słowo jest jednak adekwatne  do sytuacji, biorąc pod uwagę fakt, że wówczas zaczęłam interesować się mocniej okresem sprzed wchodzącego na nasze ziemię chrześcijaństwa. Nie mniej jednak odnalazłam to, czego szukałam. A szukałam wszędzie- nawet na instagramie- i właśnie tam trafiłam na profil  @slavicbook. Okazało się, że grono słowiańskich dziewczyn jest liczne, a tradycję ma kto podtrzymywać. Ale czasami trzeba się nieco wspomóc, pocieszyć i ciało i duszę. Z takiej potrzeby powstał slavicbox - pudełko wypełnione słowiańskością.  


W moje ręce (i w wiele innych, bo zainteresowanie było spore) trafiło pudełko stworzone przez wspomnianą już w poście Zmorę Wiktorię oraz Wiedźmę Anię @aniversum.pl To pierwsza edycja, stworzona z myślą o celebrowaniu Jarych Godów. Wspólnie przygotowujemy się do świętowania wiosny, a ta zamiast dotrzeć do nas w marcu, pojawiła się nieco wcześniej. O tym czym jest to święto i jakie tradycje za nim stoją przeczytacie w sieci mnóstwo artykułów. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy może się jarać jego istnieniem tak jak ja, więc...



Najgorsze były te godziny w pracy, gdy widziałam pojawiające się pierwsze informację o odebranych od kuriera pudełkach... Specjalnie odpuściłam social media, by móc cieszyć się samodzielnie z paczki niespodzianki. Muszę tu zaznaczyć, że chociaż pudełka były do zakupienia pod koniec zeszłego roku, to do tej pory ich zawartość stanowiła tajemnicę. Oficjalnie miałyśmy je otworzyć właśnie w dzień święta, ale podejrzewam, że jak to  u bab- ciekawość nie dała żyć. W środku  oprócz karty na której znalazłam opis zawartości,  pojawiła się także broszura dotycząca samej inicjatywy, tradycji itp.




Jako pierwszy odkryłam kubek. Tego nigdy dość, a z taką klimatyczną grafiką jeszcze żadnego dotychczas nie posiadałam. Do pary znalazła się herbata na miotle ;) Idealny wiedźmi atrybut. Z jadalnych elementów, znalazłam w czeluściach pudełka dodatkowo worek wypełniony mieszanką ziół.  Kolejno zestaw diy do stworzenia własnej symbolicznej Marzanny, magnes i gadżety z folkowymi grafikami oraz ziołowe mydło. Z tego, co podejrzałam w sm, dostępne były różne wersje, w moje łapki wpadła ta z sokiem z róży.  Zupełnie zapomniałabym o ekologicznej doniczce i nasionach brzozy, które przez przypadek uznałam za paprochy i razem z papierkiem trafiły wstępnie do kosza...ups...



Wszystko mi się podoba, ale nie ukrywam, że najbardziej ucieszyły mnie dwie rzeczy: prasa do roślin. Już samo wykonanie mnie rozczuliło, grafika jest obłędna. Z pewnością wykorzystam ją w najbliższym czasie i będę sięgać również w przyszłości.  Kolejną rzeczą jest pełna pozytywnej energii bransoletka określona mianem "serca lasu", na którą składa się diopsyd oraz hematyt. Od razu trafiła na moją rękę i wcale nie mam ochoty się z nią rozstawać.



Najgorsze dla mojego portfela jest to, że już niedługo ruszają zapisy na kolejną edycję - tym razem motywem przewodnim będzie Noc Kupały. Oj, to święto bardzo miło wspominam, bardzo miło... 

Ciekawa jestem czy wśród Was są osoby, które zdecydowały się na zakup. Jak wrażenia? A może ktoś ma ochotę na kolejne wydanie?

1 komentarz:

  1. wow, ale klimat! a ja nawet nie wiedziałam, że takie pudełęckzo poszło w obieg ! ;Dale rewelacja ;D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia